###
(Idylla)
Wystaw mnie na słońce
Na to gorące co z tła wypróżnia organizm
I mknę przez świat trzymając tylko twoje palce
I łaknę każdy tlen każdy dzień i księżyca pragnę Z tobą
Wystaw mnie na ladę i wypoleruj zakurzone policzki
Niech patrzą mi na brwi i kawałki kłykci niech szerzą ocz na moją
skórę
Wbijając drzazgi by poczuć prawdę czy jest żywy czy tylko...A właśnie
Gdzie jestem?
Gdzie mnie zaprowadziłaś?
(Pokora)
Wstyd łamie mi ręce a obrazy przede mną zaklinają wielce
Mój nadwrażliwy stukilogramowy organizm krwawi od łez
Wydarty policzek którego nikt nie łechce i jeszcze dźwięk Matczyne
zejście
Zostawcie mnie
Nie przymiły koniec
(Typ kobiety)
Wydaj mnie na świat tak bardzo chcę by wreszcie zapach przebił
moją pierś
By kaloryczne stało się uwiedzenie by odpić gniew za ciemności
i mdły stres
Krzyknąć tak mocno plując komuś w twarz A masz Twa mać Zostawcie
na chwilkę
Choćby na chwilkę
Na dwie (Kobiety)
Wykształć mnie z dzieciństwa i ukłuj usta swymi kobieta marzycielka
Co w mych jest powieściach obok Matki stoisz i podobnie marudzisz
Wcinając piersiowy bochenek łamiąc ząb mleczny w okolicy dwudziestki
Czy ja jestem dorosły?
Czy ja istnieję? A jeśli...To po co?
(Pokora Dwa razy Pociszem)
Wstydź się mnie mów kobietom obcym żem przeciwnik stagnacji
Że bez racji uznaję cisze pokojowe jedno stancyjne własne upojone
Że lubię spać z matczynym obrazkiem w poduszki puchu i płakać
przez dzień i noc Marząc biele po krótszych skruchów przez sen
mówiąc tylko
Precz Do zebranych tu mnóstwo
(Refren)
Mam dość kobiecych piersi nie wystawiajcie mnie na deszcz
Mam dość ingerencji tych myśli co gryzą każdą rzeż czyniąc bojowisko
Mam dość dzieciństwa i mlek białych co przez pierś w usta się wgryzały
Bez was Wiesz
Umieram Chcę