"Bez tytularny część 3"

###

Nie mów: Kłopot jest pomocnikiem diabła co sflaczały drze grdyki

Poprzestań

Stań na ochronnym murze z żeliwa cyklicznego poćwierkaj na twarze
Może za głupie wstrzymają się na chwilkę i ściekną z sworzni wiatrów
Bezcelowo polegną na trawie o kolorze purpury w cieniu ścierniska

Spójrz

Powbijane głowy na patelniach iskier gdzie olej poddaje lepszy smak
Skosztuj diabła w truskawce maczając koniec i z lękiem połknij dożylnie
W łyżeczce rozpal ognie i zapal się do diabelskiej rośliny wgryzając wargi

Chcę jeszcze

Nie mów: Nie zgadzam się na patrzenie w popiół uginający oczy gdy stygnie

Poprzestań

Zakończ na szczęśliwej melodii starganej za czuprynę przez hałaśliwą
Matkę Może zbraknę z laku w myśleniach kłócąc resztki pozytywnych jagód
Co smakowite zaprzątają pustynie Nic nie płonie Może tylko wstyd się zowie

Pogotowie zadzwoń wykręcając numer telefoniczny
Sygnał stereofoniczny za nim pląsy Brat Judasz się głowie

- Dzień dobry Tu Rafał Partyzant z legionów Matki Rodzicielki Aborcjonalistki
- Tak słucham dokładnie
- A więc Czy ja istnieję

Telefon zaplątał się w stopy beneficjanta Rozmowa się skrzywiła Judasz zaniknął zaś
w pokoju znalazły się zające Pstre Pstrokate Rogate w czułki Niby szpulki na niciach
pępków Spoglądam uważnie w lustra Tam zające Mnie obok nie ma

Spojrzał

Nie patrz

Sumienie - Wymigujemy je Pragniemy potykać banały i rozkoszować przeinaczenia Choć na niebie błękit i pięta ścierna co na ręce w podzięce skórkę martwą oddaje
Sumienie - Mój Boże Chociaż Owe mi pozostaw