###
Nie mów: Kłopot jest pomocnikiem diabła co sflaczały drze grdyki
Poprzestań
Stań na ochronnym murze z żeliwa cyklicznego poćwierkaj na twarze
Może za głupie wstrzymają się na chwilkę i ściekną z sworzni
wiatrów
Bezcelowo polegną na trawie o kolorze purpury w cieniu ścierniska
Spójrz
Powbijane głowy na patelniach iskier gdzie olej poddaje lepszy
smak
Skosztuj diabła w truskawce maczając koniec i z lękiem połknij
dożylnie
W łyżeczce rozpal ognie i zapal się do diabelskiej rośliny wgryzając
wargi
Chcę jeszcze
Nie mów: Nie zgadzam się na patrzenie w popiół uginający oczy gdy stygnie
Poprzestań
Zakończ na szczęśliwej melodii starganej za czuprynę przez hałaśliwą
Matkę Może zbraknę z laku w myśleniach kłócąc resztki pozytywnych jagód
Co smakowite zaprzątają pustynie Nic nie płonie Może tylko wstyd
się zowie
Pogotowie zadzwoń wykręcając numer telefoniczny
Sygnał stereofoniczny za nim pląsy Brat Judasz się głowie
- Dzień dobry Tu Rafał Partyzant z legionów Matki Rodzicielki Aborcjonalistki
- Tak słucham dokładnie
- A więc Czy ja istnieję
Telefon zaplątał się w stopy beneficjanta Rozmowa się skrzywiła
Judasz zaniknął zaś
w pokoju znalazły się zające Pstre Pstrokate Rogate w czułki
Niby szpulki na niciach
pępków Spoglądam uważnie w lustra Tam zające Mnie obok nie ma
Spojrzał
Nie patrz
Sumienie - Wymigujemy je Pragniemy potykać banały i rozkoszować
przeinaczenia Choć na niebie błękit i pięta ścierna co na ręce w
podzięce skórkę martwą oddaje
Sumienie - Mój Boże Chociaż Owe mi pozostaw