skromny mały bebech wyszedł na spacer do pobliskiego parku
na króciutkich nóżkach człapał spokojnie w chwili luźnego taktu
wyciszony nad wyraz swymi uszkami odsłuchiwał cienkiej legendy
po czym wymyślał historie własne jarzębinowej lekko brązowej
otręby
i tak nastąpił chaos
bezlitosny i zielenny
tak nastąpił koniec
tej brązowej otręby
żółto różowy frędzlowaty kapuśniaczek wylał się komuś na podłogę
kolejne powojenne wierności stany urzekły nas banalnym pięknem
ów kapuściany czynnik zerwał się szybko by spojrzeć w ich oczy
młode
i słowem adekwatnym do sytuacji spowodował przepaść że tak niby
rzeknę
w ten sposób narodziło się piekło
czarne magnolie spalone na stosie
zapach rozpadającej się cytadeli
kolejne wygłoszone żałosne przedwiośnie
wariacje deklinarskie wywołane prozą
tą niby życia gdzie więdną historie
w ten sposób tworzę zbyt amatorską modłę
by dostrzec w niej przedmiot mojego życiowego założenia w istocie
tchnienia cierpkiego pragnienia kolorowego cierpienia spoglądając za
okno gdzie nic się nie zmienia
gdzie nic się nie zmienia
gdzie nic się nie zmienia
gdzie nic się nie zmienia
gdzie nic...
wielki duży rozpaprany bebech wylądował na orbicie daleko ziemskiej
wypracowany jego odruch przygotowanej furii spowodował spokój
spojrzał na górę i chwycił gwiazdę tą nielogiczną po czym nastąpił
przełom
wypił jednym haustem wyprowadzając owy sierpowy lewy połykając
uliczną twierdzę malutkiego domu
żelaznego schronu
w okowach betonu
w cietrzewiach
gdzieś dalej
tylko jeden bebech to potrafi
nikt nie wie kim jest ów bebech
dlatego ten nikt płaci za fosforującą czerwień
winogrona opadły na ziemię w tle dźwięk niby dudnienie zawarte w ciszy
opadły winogrona ktoś spojrzał z bliska by postrzec że jedna
z nich zielona
chwycił i połknął
po czym umarł
zaś myśl przerażona
to tylko winogrona
to tylko winogrona
to tylko winogrona
myśl przerażona
to tylko winogrona
to tylko winogrona
koniec