"CYBER TEKST"

kopyto wyciągnięte z głowy zachwiało moją równowagą
z ust mych końska stopa wytoczyła się silnym wytchnieniem
ktoś krzyknął z oddali poszukując znaczenia nijakiego poglądu
to tylko końska stopa ale nikt mi nie wierzy mówią o kontakcie

kontakt
bez prądu muzyka toczyła się po owej sali w płaczu tych wzruszonych
elektryczne brzmienie wiercące na pół otwarte te głowy z muszlą klozetową na wierzchu
pękające czaszki zachwiane lica usta otwarte i dźwięki otwieranej puszki konserwowej
metal rzucony na ziemię odegrał piękną muzykę wszystko bez prądu wiem bo mięso jest smaczne
bo mój palec był w kontakcie dzięki czemu z internetem w głowie szybowałem
w tak zwanej cyberprzestrzeni

przestrzeń
cyber punk
cyber thriller
cyber motorola
cybermyegzist
cyber life
cyber człowiek

geneza kolejnego życia wytarta gumką jakbym był rozrysowany nie obraną kredką
na wysokości świata choć się powtarzam otwieram plik i płaczę zamykam go
z tą samą głupią miną co przedtem jakby wyjęli z mojego pyska konia czułem ten orzech nie strawiony

co w żołądku mym

brew
wyrwana

nie było krwi bo słońce mocne wypaliło to miejsce w którym znajdował się dziwny obiekt ten
jądrowy
w wyniku eksplozji niechcianej wzbiłem się w powietrze

matrix

tu się uśmiechnąłem

mam w dupie matrix
co jedynie mały mix
słów moich pociętych w głowie
w wyryczanej modlitwie czterech pojebanych bogów
krytycznych postaci naśladujących ową dolinę krzemową co jedynie latająca latarka

z wyczerpaną baterią

nic nie oświetla

ktoś mądry powiedział że to noc że księżyc
odrzekłem: głupiec

że w górze tam mały to żar z owej baterii która jeszcze może
stwierdziłem: debilny osobnik ludzkiej generacji

cyber generacji

wełna owcza wyciągnięta z mojego lewego ucha
naprężone mięśnie zajebiście odwodnione
w rymie częstochowskim
nabrzmiałe w ogromie

czong
pong
siank
wlink
pleng

dźwięk
cyber dźwięk

koniec