Kładę dłoń w dłoń
Uciskam usta w usta
A przenośne słowa przenoszę do myśli cudzej
Przykładam pierś w pierś
I ciepło dokładam w cień
W nad świetle umyka obecność gasząc żarówkę uderzeniem paznokcia
Zagłuszając skowyt ulicznych psów majakiem z głośnego gardła
Tłumiąc szum gwiazd na niebach odruchem ust zapeszających
Język układam w język
Dźwięk dopycham w ucho
Palce gubią się w rejonie ogólnego zagrożenia ale nie boję się
Dotyk języka wewnątrz
Uciskam garści garścią
I oczy w spojrzeniu toną w bez fale
Mam sen opowiem za sen słów ułożę linijkę i dobarwię tę noc
Odpowie mi kształt że gorąco jest za kolanem w podudziu wiem
Nie pokładam nadziei obok mnie marzenie wyciąga się w powietrzu
Takich spiral rzeź co zamglone prowadzi słowa w źródła przytrzymujące
Wspomnienia we wspomnienia układając zapamiętam na zawsze jak ułożyć
dłonie
Wiem niech myśli podkreślą się w gatunku niech to będzie erotyczno-senny
bez dźwięk
I Ty
Kładziesz dłoń w mą dłoń
Uciskasz usta w usta moje
Zakochujesz zapach masując skroń
Potylicę uciskasz nadając formowy jej obraz
I Ty
Zakochujesz się w zakochaniu
Koniec