Dziwne mam w sobie gardło
Słodki smak już nie jest taki słodki
Podlotki wokół ust bardziej mierżą
A zakochane przywary obumierają
W ustach nawet twój język obcym
Gdy szorujesz lekko trzonowce ja umykam najdalej
By choćby zapomnieć że jesteś blisko że boję się ciebie
Mógłbym odepchnąć wyszarpać twoją twarz z twarzy i...
Spróbować zapomnieć
Wszystkie te flegmy z teraźniejszości chowają się we mnie
W smaki zamieniają się ich obecności lecz z chwili nie czucia
Nie panuję nad nimi w sobie i jeszcze twoje oczy
Złaknione moich Dłonią policzki odgarniasz i usta raz jeszcze
zlizujesz
Czujesz Ja już nie Bo dziwnie mam
Słodki smak osłodził się
Cieknąca plwocina w brodzie nie odciąga cię od mojej osoby
Chcesz mi pomóc oddać co w sobie mojej wewnętrzności
Zabarwić słodkie bym od nowa uśmiechem wspominał
Przypomniał sobie o tobie Dziwne mi jednak
Podlotki wokół ust bardziej łzawią
Tęsknią
Dłoń zaciska moją twarz tak mocno bardzo że ból mnie budzi
Oczyma spoglądasz w moją szarą dal wyjmując rzęsy ze środka
Słowem do uszu wchodzisz choć mózg nie martwy i pół przytomny
Słyszę
Dotykasz piersi choć serce niestrawne pieszcząc skóry kawałek
pobudzająsz resztkę
Może się obudzę Może poczuję I dłonią gardło mi obce wydzierasz
palcami głęboko szarpiąc
A zakochane przywary umierają
Budzą się pierwiastki istnej wiary
Zapatrzone w poruszającą się przestrzeń w obwódki ciał i oczy nie własne
Dziwne mam w sobie gardło
Słodki smak jest bardziej słodszy
Wokół ust inne usta łącząc się płoną
A zakochane przywary powracają
Jesteś we mnie
Koniec