"GÓWNO"

Nie wiem na czym polega proces zabijania
Nikogo przecież nie zabiłem
Ale myśl taka
Przeszła mi przez głowę

Nie wiem na czym polega proces wydalania
Nigdy przecież... Aczkolwiek
Nie wiem
To znaczy schylam się nad kiblem
Wypinam dupę
Sram

Chyba logiczne
Sugestywne
Czasami mówię że to wszystko jakby jest z pogranicza science fiction
Ale gdy gówno wychodzi z dupy zaczynam sobie zdawać sprawę że to nie fiction
Co jedynie science
Bo wciąż jakby nie wiem na czym polega wydalanie
Choć ponoć zrozumieć to łatwo

Ktoś powiedział mi pewną rzecz że przecież wystarczy sobie wyobrazić cały ten proces
Spojrzeć komuś w odbyt i czekać na czas nadchodzących reakcji
Mówi ten ktoś mi że to proste
Ale ja nie wiem czy to proste
Bo przecież na czym polega sens wkładania komuś do dupy własnej głowy
Nosa
Ust
Oczu
Wiem że wtedy cała ta kompilacja daje nam prawdziwy efekt zrozumienia ale czy to ma sens

Chyba nie

Tych kilka słów powiedziałem po kilkuminutowym zastanowieniu się

To chore

Taki wniosek pojawił się po godzinie

I ja o tym piszę

Głupie

Wcześniej wspominałem o procesie zabijania jakby zastanawiałem się na czym to polega
Dlaczego psychika moja doprowadza mnie do takiej ciekawostki też się zastanawiam
Czytelnik ogólny jest pewien że jestem już zapewne materiałem do owej opisanej czynności
Uświadamiam was że tak nie jest
To tak jak z wyobraźnią grafika rysującego na murze sfery jego przydatności
Czyli to co mu głowa podpowie
Ja robię tak samo
Bo wszyscy wiemy że bezpieczniej jest komuś włożyć łeb do dupy niż po prostu zabić
Choć to zbyt okropne a więc Koniec
Kolejny

Nie wiem na czym polega w ogóle proces myślenia
Nigdy przecież nie myślałem
Ale coś takiego
Jakby przeszło mi przez głowę

Nie wiem na czym polega w ogóle proces wyobcowania
Nigdy przecież nie byłem wyobcowany
Ale coś takiego...
Tu chyba skończę
Minuta ciszy polegająca na dojściu sensu owego powyższego postrzeżenia

Kumpel mówił że to dobrze być wyobcowanym
Na moje pytanie odpowiedział że wtedy można się spokojnie wysrać
Nie zrozumiałem
Na moje pytanie odpowiedział mi że jest spokój matka nie kłapie ryjem i w ogóle
Jest cisza można sobie nastawić muzyczkę usiąść na sedesie i wypróżniać się do woli

Pomyślałem sobie że dziwny to tekst
To tak jakby przejść z konkretnych pytań do czegoś bardzo wysublimowanego
Prostego w swej czynności
Nic tak bardzo trudnego do skojarzenia zbadania czy zrozumienia
No bo nad czym tu się zastanawiać nie będę tego omawiać dyskutować nad tym czy coś
Dalej

Kumpel powiedział mi że to przecież proste
I zaczął od nowa

A więc tekściarzu rano zjadłem trzy parówki leżały trzy dni w lodówce więc nie były świeże
Nawet jakby zielone ale nie zwracałem na to uwagi bo przecież ugotowane to jakby zdrowe
Żadnych zarazków i innych nielogicznych sprostowań dodałem musztardę i żreć zacząłem
Tak minął ranek
Na śniadaniu
Jakie to proste pomyślałem sobie bo cóż innego mogłem zrobić on kontynuował
Matka w robocie ojciec w robocie gruchę już ścisnąłem więc na sranie czas przyszedł
Proste
A więc wszedłem do kibla papier rozwinąłem dupę ścisnąłem bo wszystko się pchało a ja jeszcze nie zdążyłem usiąść bo telefon zadzwonił więc odebrałem
To była moja dziewczyna telefon był bezprzewodowy więc do kibla go wziąłem
Pamiętałem że mówiła mi o swoim dniu pracy mnie to gówno obchodziło
To znaczy gówno interesowało mnie nie to co ona miała w pracy
W skutek ścisku wszystko się cofnęło więc musiałem czekać i jej słuchałem
Gadała
Jak zwykle nic dziwnego bo przecież ona tylko to umie ja jej co jedynie słucham a w swym czasie ją wykorzystuję lecz jeśli to ktoś czyta niech się nie dziwi to nic dziwnego wszyscy tak robią więc teraz ją słucham niby udaję że te śmiesznostki jakoś mnie bawią i czekam aż wyjdzie ze mnie ten cały nadmiar energii rozmowa dochodzi do końca i ona mówi mi że mnie kocha i te słowa były dla mnie ważne bo w trakcie ich zabrzmienia usłyszałem plusk... Srałem

Na twarzy mojego kolegi ujrzałem uśmiech
Był podekscytowany
Dla was to dziwne
Czy ja wiem
Ja też tego nie trawię

Nie wiem na czym polega w ogóle proces wysłuchiwania
Nigdy przecież nikogo nie wysłuchałem
Ludzie dużo mówią
Czasami będąc w pomieszczeniu pełnym istotek kiedy ich wrota wypluwają z siebie te wszystkie nadmiernie zafałszowane dźwięki ich słowa jakby się mieszają tworząc paćkę nie do zniesienia to znaczy ktoś w pewnym momencie podchodzi do mnie i pyta się tworząc zdanie a uśmiech tej osoby coś ma mi sugerować ale jakby to nieważne spoglądam tylko i męczę swój wzrok odpowiadam ale zdanie przeze mnie uformowane traci jakby sens jakbym miał cztery promile będąc po libacji pełnej różnorakich pożywek moje słowa nie mają treści ja się uśmiecham lecz ta osoba jakby się oddala mnie to zwisa lecz ta osoba się zastanawia potem są problemy z czymś do załatwienia bo jestem postrzegany później jako ktoś w ogóle nie przystosowany
Może to i dobrze
Ale dla nich
Niezrozumiałe to stany

Nie wiem na czym polega w ogóle proces wysłuchiwania
To jakby coś lirycznego coś przejmującego intymnego a oni chcą abym wygłaszał swoje słowne memoranda w kompletnym chaosie zaintrygowanych wszystkim lecz nie tym co ważne
Ważne
Ważne

Mój kumpel powiedział że ma receptę na tego typu problemy
Na moje pytanie podpowiedział mi żebym zamknął się w kiblu i spokojnie wysrał
Zgłupiałem

Nie wiem na czym polega w ogóle to wszystko
Nigdy przecież nie byłem wszystkim
Ale coś takiego
Jakby przeszło mi przez głowę

Mój kolega powiedział że chciałby być gównem

Później nie chciałem z nim rozmawiać
Od tamtej pory już z nim nie rozmawiałem
Bo jakby doszedłem do wniosku że on jest chory bo ja tu poważnie a on mi o jednym
Niby się zastanawiam nad rzeczami bardzo ważnymi a on mi tylko o wypinaniu dupy
To głupie
Może on z tym wsadzaniem łba...

Pewnie tak robi

Chore
Nie wiem na czym polega w ogóle to rozumowanie
Co jedynie szum w trawie i dźwięk zaciskanego w dłoni papieru toaletowego koniec.