"KAZAMATY"

Pojąć nie mogę jak na nogach stoję
Jak na usta patrzę jak wsłuchuję się w terminy narracji kazamatowych (z życia)

Grajdołki zdań co przedostają się na stany normalniejsze (przyjemne idiomy)
Nie mogę zrozumieć przechyłów głowy

Przyjście z nad nieba zawiązuje resztki
Przytrzymujesz ludzkie główki by nie upadły na ścieżki (ostre kamyki i lustra scentrowane)

(dziś jest piętnasty miesiąca odróżniającego się od innych)
trzynasty miesiąc roku nie pańskiego data powieści strawnych na uszy z pięciolinii
klucze otwierające część zdawkową i stąd na peryferia wydostające przy ludzkie miny

(anioł zdarł szatę i opowiedział co wiedział)
minut to trwało kilkanaście (sekund 388) po czym anioł z pyział i usta mu przeszły w dym

pojąć nie mogę wywodów ze korowodów (gdy sanki ciągnie stadnina wiewiórek rysich)
gdy śnieg zamarza usta i zamienia nerwy w częste stagnacje (wydaje ci się miłość krtani)

koniec