"Kilka jej uścisków"

Dawno temu kupiłem kilka jej uścisków

Trzy gdzieś zawędrowały za rogiem niknąc

Kilka innych wykorzystałem ale samotne lutnie nie czynią tych samych nut

Suit

Gam

Faz

Plus i minus lekko kształcą mi się na dłoniach a ja stojąc w bezruchu zatrzęsłem się na swobodną godzinę

Dreszcze muzykalne poprzez pozaginane palce dociekają mojego ciała zaczynając od nerwów kończąc na udach twardych

I myślach

I fragmentach

W zaułkach cnych

Postrzegam tam kilka twarzy mi ujmujących
Wspomnienia ryzykownie się wiercące uzewnętrzniają się w mych odruchach ust
A ty słuchasz tracąc resztki mdłych powiedzonek

I raz Nie każda kanciasta figura może być frywolna

I dwa Dopóty fale dotykają brzegu dopóty o zmierzchu snem będę zapominał

I trzy Wyrobki są po to by zakupywać za nie półbuty kanciaste

Raje krasne wypchnęły się ze szczytu i opadły na kilka swych boków podciągając ból do resztek ramion
Rękawy pozawijane rozświetliły się w tle eterycznym a elegijny bóg spojrzał na gnuśne odgłosy niemej pomocy
Ruszam dłonią a kilku moich kompanów obok mnie na piaszczystym dnie gdzie kilka tylko gwiazd nad nami
Rychło mija mnogich dni choć czas nigdy nie był moim kolegą spodziewałem się jednak więcej milkłem przy tym myśląc o bogu
Ropieje struktura mózgowa a oczy zalewają morskie odrosty przyrosty bólu i niemego krzyku w tle bez żadnego rozrachunku
Ryży bożek podskoczył ze stacji nieba na pagórek co obok mnie przesłaniał mi zachody słońca co w końcowej to fazie...

Tworzyły mi periodyk

Mam krwawiące stopy co od leżenia stały się bezwolne
Powolne kroki nie utulają mnie choć myślę tylko o tobie
I znoje ust co w kilku cytacjach przypominają całą ciebie
A w niebie piski i oklaski umierają ludzie nowe też brzaski

W powiedzeniu tym jednym

I cztery Że każdy umarły tworzy ci periodyk

Almanach

Dwutygodnik

Dziennik telewizyjny

Mam zamknięte oczy i jeszcze usta do tego uszy bo dźwięki mi nie przyzwoite
Mam utulone pościelą stopy i dłonie policzki odpoczywają a brwi bez lataniny
Mam spokojną duszę i serce kołaczące się do tego zegarek na ścianie nie umarł

Czas więc trwa
Czuję powtórnie
Choć ból dysze
Azali topi nieba

Tam gdzieś są

Tam gdzie gwiazdy

W zapasie mam jeszcze dwa twoje uściski i namiętnie je wykorzystując staram się nie zapomnieć o tobie

Choć trudno

Koniec