Krupnik niedobry wylał się przez uszy
Z ust ropne warstwy wyciekły w krzyku
I stargane włosy wypadły tuż z nad gzymsu
I już po larum
Kanały nawigacyjne krótkie głuche ja wzbija się w górę
Na kusych nóżkach w przebierce po stromej podstrysze
Opadam
I kończę
Koniec utyskiwań i wyzwań koniec gorących zup co o brzasku pokryte
są pianą
Koniec wartości ich niknącej ilości postępujących po sobie kipiących
złości i rymy
Koniec z rymami
Pomidorowa lekko wodorowa w zapachu przypomina aluminium topione i
zrobione
Stężone ilości kwartetów komitetów periodyków i znikam gorący
gorset gnie mnie w plecach
Kręgosłup upojony cichą krwistą depczącą po natchnionych chwilach
głębią i dna przezroczyste pół czyste co pijam jednym haustem w pędzie
okazjonalnym
Przelewające się po krtaniach grdykach w szatniach gdzie kilka
zębów czeka jeszcze na własne wieszcze i polubowne smaki w przyzwyczajeniu
je urzęduję
Wrzeszczę
Nie mówię i nie łaknę Nie łamię zakazów i innych doktryn polemizuję pluję do miski malutki przełom żelaznej łyżki która swym mocarnym trzonkiem przemówiła mi po cichutku prosto
Odejdź
Odrzekła
Odejdź jak najdalej i nie wracaj Będzie nam lepiej bez ciebie Odejdź Upokarzaj się w gniewie
I w czystej samotności
Tyci gwałtowności przebrnęło przez moje tęgie ciało ilości spitych płynów spływających po moich dusznych utknęło mi w przelocie nosowym i oczy spuchły to od patrzenia na pustkę
Która mnie odgania Która mnie nie chce
Pieszczę każde słowo gotowe i nie gotowe zdanie zdrzemnęło mi się tuż pod językiem i w ciszy jestem nie odpowiadam nawet półszeptem nie targam włosów i pozostałych krwistych
Ucieknę Będzie wam dobrze Pozostawię po sobie kilka pokoików naznaczonych Moim miłym zapachem Moim byciem naznaczonych Moim indosem miejsc Wszędzie gdzie pustkę trwałą czyniłem Długopisem czyniłem odpowiednią parafkę byście poczuli Moją dawną obecność Moją dawną trwałość Byście się ustrzegli tych chwil i momentów co ucietrzewione
Łkam uśmiechem
Śmieję się smutkiem
Wyryczeć lub nawrzeszczeć i utopić się w centymetrze mojej lepkiej myśli
Ściślej
Rozmawiałem z łyżką
Koniec
Ze mną...