I kap
I kap
I kap
I kap
Wpatrzony postrzegam króciutkie kropelki opadającej już ciszy
Za każdym razem widząc wydobywającą się zapominam o tamtej
Co opadła
Uderzyła króciutko o kawałek ziemi gdzie pasemko spierzchło się wyraźnie
Sterczę
Na twardej dupie Uciskam gardło które powoduje pragnienie żądzy i dosytu
Zmykam
Co chwilę uciekam i zrywam się z estrady by umknąć wraz z wieszakiem mnie podtrzymującym
Nie czynię
Poczyniłem wzrokiem obserwacje stonowane zgryzy urywając po kolei
ciche zęby
Językiem rozmasuję dziąsła by krew w żołądku nie upiła mojej
krytej świadomości
I liczę łzy co po mojej figurce nie specjalnej mkną po policzkach
i piersiach i udach
I liczę łzy co po mojej fikuśnej mkną sylwetce za uszkiem za
oczkiem nad tą brwią
I liczę
Pstrykam palcami próżnią wywołuję pozostałe dźwięki wyziewy stagnacje
i duszne
Oddechem można po kolei zabijać uczynić korpulentnym dowolny
grajdołek ciałka
A ja zmieniam się
Przekrzywione ręce prostują się w łokciach
Obecne blizny gładziej oblewają się potem
A wzrok ucieka w przyszłość dalsze milknie
I jest mi dobrze
I kap
I kap
I kap
I kap
Spoglądam na pojedyncze krople co w sylwetkach gęstością się różnią
Na ich szyje i ubogo twarde ramiona na ich twarze co zrośnięte
się jeżą
I włosy na główkach upięte w kok maltretowane przez wiatr i ukochaną
Widzę także kroplę w wersji kobiecej o mordce śliskiej i oczach brunatnych
Piersi wypięte ku górze luźne sutki co z sukienki się wydobywają
ja ostrzeję
Wzrokiem nagą jej postać formalizuję i upokarzam się przed jej
samotnością
Tą kroplę zapamiętam
I liczę
I kap
I kap
I kap
Kap na moje zwiędłe łoże
Koniec