"Kropki i przecinki"

Kropki i przecinki
Myślniki i zawiasy
Urwane dłonie i te głuptasy
Co z własnej głowy wyciągają fochy

I złoszczę się
Złoszczę

Oszołomki i ołomki
Przecinaki i barchany
Krwawe bzdety opłakiwanej głowy
Wytarte z gardła wynikające potrzeby

Złoszczę się
Parzy mnie język i krwawi w ciele
Za każdym to razem stoisz tak naga
I czekasz za nim dokończę tą tyradę
Rozmartwię się przemartwię i wyjadę

Złoszczę się
Marszczę się
Tężeję w stypie
W garach krew
Stężona w zupie

I ja
Co złoszczę się

Wspominki upominki za każdym razem pieniacze
W rogu malutkiej studzienki spotykają się a raczej
Mówią coś bez pomyślunku bez inwazji fatamorgany

Kolejne ich rany czynią historie te dalsze i dawne i te obok co ze sztyletami czekają
Uduszę jeden obłok co na paskudnej krtani rozrysowuje mi sumienie patrzę więc biernie
I krwawię w jednoodcinkowym przeżuwaczu odczuwam smak co mnie irytująco rani i cień

Mały leń z niego się wyłonił dostosował się i parę słów wyłowił lekko z pretensją wwiercił się we mnie i uczynił mi ludzki odruch

Lenię się

Co jedynie się złoszczę

I lenię

A ty w oddali czekasz na przeżyć kilka czekasz i łkasz i mrozisz sobie stopy w tyglach
Czekasz na tańce poszczególnych kończyn na łączące się usta na prymitywne strawy

I smaki...
Końca