Dzielą się ludzie łzami
Kolejne krople zawijają w najmniej wyszukane paczki
I darują obcym
Po drugiej stronie świata są podobne postawy
Grymasy wytarte od papierowych szmatek marszczą się chyżo
A spoglądając na nie zakochujesz się mocniej
Choć w świetle ciemnym twarze owe wyglądają brzydko
Wybrzydzamy i kręcimy się w kółko w jednym metrze sześciennym
Oddychamy płucami lecz ludźmi już być nie chcemy
Zawiedzeni światem poddajemy się szybko
Tak szybko od dawna tak krótko nie trwało
Na ów szybko od momentu pewnego składało się całe życie
Dziś wystarczy grad mały i słowa twardsze od diamentowych kolii
By móc przestać marzyć
Po dzielnych policzkach spływają kosztowne krople
Osobiste znużenia co uśmiech tylko karzą
Uśmiecham się
To źle
Smutnym być wychodzi modniej jak zawieszona sukienka co nie poczuła
nigdy kobiecego ciała
Taka z jedwabiu krótka do kreślnych kolan czy z przydługim rękawem
Samotna
Z wzorów namiętnych przetoczyła się siwizna barw
Od początku do końca tak z zasady bycia smutnym
Nie okazałym
Mętnieje nam głowa
Psuje się lakoniczny uśmiech
Jego stworzenie czyni ból bo szybko oduczyło się ciało
Trudno na znów będzie się przyzwyczaić
Zapominajki otuliły mój ogród co wcześniej był pasażem stopek bliźniego
Truchlejące kwiaty nabrały smaku z łez korzystając
Do dorosłości własnej
Koniec