umoczone w sosie dwie nagie stopy szybko schły na tym więziennym wietrze
czekałem na okazyjne wybory w grubym mieniącym się aksamitem
swetrze
reagowałem dysfunkcjonalnie penetrując obszary swojej nagiej
dobroci
po czym wstałem gwałtownie i zdjąłem mocnym ruchem ów gruby sweter
gdyż moje ciało pełne było niemiłej w swym odczuciu wilgoci
słowa potem głębokie poszły w ten międzynarodowy eter
dłonie czarne od sadzy gdy w brzuchu twym pełnym grzebałem
szukałem serca i duszy lecz w poszukiwaniach swych zamarłem
osobliwego doznałem odczucia gdy coś ukłuło mnie w palec
spojrzałem głęboko w twoje głębokie wnętrze by móc doznać osobliwości
w twym brzuchu bawiący się klockami malec
spojrzał na mnie z nutką niezrozumienia w gęstwinie swej niewinności
w głowie mojej pływały cztery nagie długie ryby w zakamarkach głębszych
czułem węgorza
napięcie wyzwolone ścigało moje nerwy by w walce o moje ciało
wygrać bitwę tą pierwszą
w momentach zgubnych czułem się niewinnie wręcz uśmiechnięty
byłem na widok błękitnego morza
na piasku tym leżąc u stóp czułem ową zimną wodę w ekstazie kolejnych
mechanizmów po duszy tej pieszcząc
hamulec zaciągnięty
do końca wyciągnięty
sfery analiz przeprowadzone szybko bez tęgich naukowców grubych
na trzy cale
pytali się w psychologicznej zabawie dlaczego moje ciało jest
takie małe
mój ojciec w świat poszedł gdy ujrzał mnie nagiego
matka moja zmarła z wykrwawienia spokojnego
w ręku mym jedynie malutki różowy klocek
koniec