"MÓWIĄ ŻE ZIEMIA"

od dwudziestu lat mówią mi że to ziemia ale ja wciąż nie mogę się przyzwyczaić

takie słowa wypowiedziałem do osoby będącej po tamtej stronie telefonu mojego komórkowego

jestem w pociągu

obok mnie siedzi śliczna dziewczyna

gdy ów słowa wypowiedziałem na jej twarzy ujrzałem uśmiech

spojrzałem na nią

ona patrzyła się na mnie po czym się odwróciła jakby speszona

ja kontynuowałem rozmowę i raz jeszcze spojrzałem na obrazy przemijające po drugiej stronie szyby tej brudnej

mówiłem

cześć raz jeszcze stop dobrze że zadzwoniłaś gdyż powoli ogarniała mnie bardziej niż smutna melancholia być może bym zapomniał gdzie jestem co robię i czynić co mam dzisiejszego dnia stop tak wierzę ci ale to twoja sprawa nie ingeruję stop nie chcę ingerować stop potem ten ktoś będzie miał pretensje a że nie jest to coś dziwnego myślę że sobie z tym poradzisz stop czekam stop myślę o tym wciąż ale nie martw się o mnie będzie dobrze stop

mówiłem

po czym odrzekłem raz jeszcze

od wielu lat to słyszę że ziemia że drzewa zielone że brudne szyby że rozwinięte w miłości podteksty różnych tożsamości ale trudno mi z tym się oswoić trudno mi w to uwierzyć że ziemia no cóż wytrwam w tym mocno ale jakby wciąż tkwię w owym postrzeżeniu że to nieprawda

dziewczyna która obok mnie siedziała pomyślała o czymś dziwnym

to znaczy nic konkretnego

jedynie uśmieszek na jej twarzyczce

bardzo miły uśmiech

widziałem jej odbicie na szybie tej brudnej

skosztowałbym stop nie za bardzo stop nie chcę w to wierzyć stop to dziwne no bo jak to można zrobić przecież nie podejdę do niej i nie powiem jej żeby przestała żeby wreszcie zrozumiała że nie zawsze jest tak jak jest że można wszystko zmienić do wszystkiego podejść w sposób naturalny bez żadnych problemików bez żadnego ale stop no tak ale tłumaczyłem jej a ona zamiast zrozumieć moje postrzeżenia poczyniła odwrotnie poszła do niego do domu i powiedziała mu że go kocha przecież to chore no jakże inaczej stop wiem co powiedział stop byłem u niego stop tak uderzyłem go stop wiem że się popłakał i że żałował ale to nie znaczy że się zmieni co gorsze wiem wręcz jestem pewien że on sprawi jej krzywdę stop no i co z tego stop ty też mnie kochasz ale to nie znaczy że masz prawo ingerować w moje życie co najwyżej gdy cię poproszę stop ona mnie poprosiła rozmawiałem z nią i wszystko mi powiedziała na końcu poprosiła żebym jej pomógł zgodziłem się stop żałuje dzwoniła do mnie i powiedziała mi że źle zrobiłem stop poszedłem do niej i rozmawiałem z nią ale ona tylko stop nie ważne właściwie mam tego dość stop chcę pomóc ale nie mogę wszystko powróciło do początku stop wszystko jest teraz na mnie wszyscy się pogniewali i patrzą na mnie z byka jakbym źle poczynił a ja tak naprawdę wciąż wierzę w to że zrobiłem dobrze stop nie wiem stop musisz mi pomóc bo inaczej nie wiem jak postąpię stop to głupie ale stop być może masz rację stop być może

dodałem

w odbiciu brudnej szyby postrzegłem wzrok owej dziewczyny która patrzyła się na mnie właściwie nie wiedziałem o co jej chodzi oczywiście kontynuowałem rozmowę przez mój ukochany telefon komórkowy

ona patrzy

a ja kontynuowałem

co z tego że oni to wiedzą że mają pewność ja jestem jednostką indywidualną i rozumiem własną wartość dobrze wiem że to nie ziemia żyję tylko z faktu że to banalny pomysł malusieńkich podekscytowanych swoimi najnowszymi pomysłami a ja wciąż jestem przekonany że nazwa ta nic nie znaczy no bo jak to ma wyglądać to tak jak wtedy gdy patrzysz przez brudną szybę

dziewczyna się uśmiecha

pożegnałem się i odłożyłem komórkę

spojrzałem na nią i spytałem się dlaczego się uśmiechasz

odpowiedziałaś

ona: ten uśmiech tak naprawdę nic nie znaczy nie bierz tego do siebie
ja: jestem troszkę poirytowany bo przecież spojrzałaś na mnie i posłałaś mi uśmiech zastanawiam się co on może znaczyć dlaczego owa reakcja pojawiła się na twojej twarzyczce co właściwie wywołało tą reakcję że akurat ja stałem się elementem twojej niby gry
ona: nie rozumiem
ja: mam na myśli to że stałem się elementem jakiejś gry bo przecież co mogłoby wywołać w tobie uśmiech ja akurat jestem pewien że moja osoba nie spełnia takich wymagań że gdy ktoś na mnie spojrzy gdy ktoś mnie wysłucha że na jego twarzy ujrzę uśmiech i niby może ci się to wydawać chore lub w jakiś sposób dziwne to co wypowiedziałem jest akuratną prawdą
ona: spodziewasz się gry która gdzieś w moich zakątkach myśli powoduje że stałeś się wytworem mojego uśmiechu
ja przerwałem jej na chwilkę: szampańskiego uśmiechu
ona: tak ale pozwól mi dokończyć chodzi mi przede wszystkim o to co wcześniej powiedziałeś oto że od dwudziestu lat mówią ci że to ziemia a ty w żaden sposób nie możesz się przyzwyczaić co do tego pomysłu to właśnie ten element wywołał we mnie malutką radość
ja: czyli to nie byłem ja
ona: niestety
ja: pogodzę się z tym

spojrzałem na prawą stronę gdzie ujrzałem przemijające obrazy znaczące wiele lub też jakby nic ogarnęła mnie melancholia i inny rodzaj smutku może troszkę rozprężenia przybyło mi po tej króciutkiej rozmowie żadnych ciekawych ideologii żadnych wariacji czy również pomysłów rodem z przedstawicielstwa zamieszkujących tu pomarańczowych ciał czy też postaci czy też ludzi bo przecież tak mówią o nas w radiu w telewizji piszą w gazetach gdy czytasz o kolejnym gwałcie kradzieży czy coś tam jeszcze
spojrzałem raz jeszcze na tą dziewczynę i lekko się uśmiechnąłem ona nie widziała tego grymasu mojej ściśniętej w pomarańcz buźki może to i dobrze ponownie spojrzałem za brudną szybę byliśmy na jakiejś stacji pociąg był w bezruchu obrazy nie przemijały widziałem ludzi i jakby myśl dziwna przeszła mi przez głowę spojrzałem raz jeszcze na moją sąsiadkę by ową myślą się podzielić ale kiedy słowa owe już miały wyjść z mojej najdziwniejszej postaci zauważyłem u mego boku starszą kobietę z czterema tonami zakupów i innych ceregieli spojrzałem raz jeszcze za szybę brudną i czekałem na odjazd pociąg ruszył powoli i ciężkim tonem uderzył w moje plecy patrzyłem i czekałem aż ją dojrzę

dojrzałem

była po drugiej stronie stacji jej płaszcz owijał się wokół długich nóg była śliczna i na głos wypowiedziałem te oto słowa

gdy widzę mi podobnych wyobrażam sobie że to obraz wyrysowany pięknymi kolorami oddający prawdziwość ruchów prawdziwość rys ich poszczególnych twarzy sugerujących nam postawę owych osobowości mówicie że jestem ziemianinem mi się akurat wydaje że tylko malarzem lub słownym twórcą który opisuje waszą tożsamość mówicie że to ziemia ale ja się z tym nie zgadzam
chciałbym ale nie mogę

kształty tej pięknej dziewczyny umknęły najdalej gdzieś choć ich zarysy pozostały w mojej narastającej myśli

spojrzałem przed siebie

naprzeciw mnie siedziała równie śliczna dziewczyna która równie ślicznie się uśmiechała

znów odezwała się komórka

patrzyłem tej dziewczynie w oczy rozmawiałem plując na słuchawkę owej komórki

nie myślałem co mówię tamtej osobie

myślałem tylko o tej dziewczynie co siedziała po drugiej stronie

wciąż nie wierzę że to obiekt ziemski

zbyt piękne rysy również kształty osobliwe aczkolwiek nie z tej ziemi

kim był ten artysta zapytałem siebie samego

nie wiem odpowiedziałem

skończyłem rozmowę schowałem komórkę za pazuchę i patrzyłem
ona się śmiała
ja nie
aczkolwiek

dziwne to wszystko wyniosłe lub wyrozumiałe

być może to ziemski owoc ale ja wciąż w to nie wierzę

koniec