"Nothingman"

Czytaniem obcej poezji nie czynię sobie krzywdy
Może co jedynie kilka myśli wypadło przez uszy
Lub lekko zarumienione oczy utraciły kilka dioptrii

Nic w tym złego

Gdy stoisz w kolejce po kolejne wspaniałe powieści wyrywając stopy pobliskim tubylcom by ich co jedynie przechytrzyć
Wpatrujesz się w daleką bliskość by zabrzmiało banalnie i ogryzasz zęby tylko po to by uzyskać machnięcie obcej ręki

Podpis sprawiający mi uroczy i delikatny uśmieszek
Właściwie wszystko mi się rozkłada po kieszeniach
Nawet ostry nożyk sprężynuje umiejętnie to zachęta

Do dalszych przeżyć

Albo gdy kręcisz się po ulicy o nocnej porze z dłonią wielce krwawiącą oczekując na napastników lecz ich nie ma
Okazuje się że twoja krew nie posiada w sobie zapachu być może dlatego nie przyciąga zewsząd ochotniczych łazarzy

Bo pragniesz cierpienia od lat cierpiałeś tylko lekko słuchając w tle Nothingmana i zalewając się tymi tylko rzewnymi łzami
Stoisz na rogu o godzinie czarnej w brylantowej jesteś kurtce a krótkie włosy pierzcha cierpiętniczy wiatr a wszystko tak bez słońca

Przyzwyczajasz się do ranków

Aż tu nagle rozpoznajesz noc

Może to i dobrze bynajmniej na tak mi się kojarzą marszczące lustrzane czoła
Przypominam sobie nawet we tle jak przekraczając przez próg lustra rozbiłem sobie czoło i ledwie się pozbierałem rozumiejąc że tylko jednym jest świat
Może to i dobrze przynajmniej nie ryzykuję tworząc w tym pleśnie myślicielek
A może siedzenie na miękkim fotelu sprowadza mnie do właściwszych nieb do właściwych pobożnych fascynacji może poprzez nie czynienie jestem lepszym

A człowiek się składa

Z miłości Z nienawiści Z zazdrości Z kochania Z ciastek porzeczkowych Z energetycznych Z końców Z początków Z jabłeczników Z cuchnących warzyw i gnijących jabłek Z czystego czy tez wielowarstwowego korytka gdzie nie jesteś sam Czy również z nienagannego stylu bycia Ze wszystkiego Z niczego

Kiedyś odnalazłem takiego Nic Człowieka

Jest gdzieś tam we mnie i tworzy mi chaos

Może dlatego go kocham

Koniec