O tym jak świat podrożał
Wywinął się z rolki starego nie wywołanego filmu fotograficznego
Obscenicznie prześwietlony nie dając się rozczytać na zasadzie
wolnej odsłony
Uciekam
Nie tak daleko co was ucieszy wymyje z twarzy zmarszczki zmęczenia
Całkowitego zakłopotania
Z wywinięcia
Uciekam
Uginam kolana stopami szorując o publicystykę bożego narzędzia
Z terakot wyrywając powierzchnię kurzu
Z oczu wyrywając kłębki potulnego bzu
O tym jak mało mam w kieszeni by w życiu tym zaistnieć
Ćwiartki myśli i połówki refleksji
Na papierowych obwolutach ściśnięte główki znanych i lubianych
aniołów
Może tak podejdę
Ześlizgnę się z przestrzeni i zamienię kamień serca...
w nadżerkę z przymusu istnienia
koniec