pokrewieństwo między nami jest małe to znaczy mówisz o miłości ale coraz trudniej jest nam
to znaczy między nami
dałaś mi pierścionek który ponoć miał oznaczać bardzo wiele
ponoć znak miłości który doprowadzi nas do owej tajemnicy gdzie zrozumiemy
ty wciąż szukasz
nadziei
ale dla mnie nadzieja szybko się skończyła właściwie jeszcze poszukuję ale nie wiem nic o miłości i trudno mi to tobie powiedzieć
czekasz
słuchasz
dałaś mi pierścionek
ponoć znak szczególny
a ja wciąż nie wiem
pozwól że przyjmę twój podarunek
pozwól że zastanowię się
odrzekłem że nie potrwa to długo
można tak mnożyć i mówić i pisać ale nie o to chodzi
chciałem założyć twój pierścionek na rękę na palec serdeczny u lewej
dłoni lub prawej lecz nie wiem jakie są ogólne prawidła owej czynności
jednak po chwilce zastanowienia doszedłem do wniosku że wygląd
tej bytności brzmi banalnie
przecież wszyscy tak robią wszyscy akurat na tym palcu zawieszają
owy metalowy przedmiot
mówią że złoto
że srebro
lecz to kogo obchodzi
ja postanowiłem postąpić inaczej
usiadłem wygodnie na krześle
zdjąłem cisnące mnie buty
zdjąłem spodnie gdyż pomyślałem sobie że obmyję również jaja
żeby nie było wypalonego zapłonu
zdjąłem zakrywającą lewą stopę skarpetkę lekko obmyłem ową powierzchnię
mojej żywotności spojrzałem raz jeszcze na to wszystko zdrowym okiem
i ów pierścionek założyłem na malutki paluszek
założyłem skarpetkę
założyłem buty i powędrowałem do mojej niby miłości podekscytowany
własną oryginalnością i w ogóle byłem szczęśliwy
prezerwatywy w kieszeni gdyż właściwie byłem pewien że zaraz
coś się wydarzy
że oba splecione ciała będą mieszały się w czarze przeżyć
szedłem
rozmyślałem właściwie przed chwilą wyzbyłem się owego cynizmu
wcześniej w bojowym odczuciu postrzegłem swój cel na dzień dzisiejszy
ale gdzieś to wszystko umknęło
w mojej myśli pojawił się twój obraz
malunek i lekko mną wstrząsnęło
doszedłem do wniosku że na mnie czekasz
byliśmy umówieni ale postanowiłem że dzisiaj do ciebie nie pójdę
zadzwoniłem i odrzekłem
pozwól mi że dam ci dziś wieczorem odpowiedź
usłuchałaś mnie zrozumiale wytyczając niegroźne minki wyobrażałem
sobie jak wyglądasz czy jesteś smutna prawdopodobnie byłaś smutna
wiedziałem że ten stan ogarnął cię tamtego wieczora
odłożyłem słuchawkę
spojrzałem w górę
oślepiony przez słońce ponownie powróciłem do stanu aktualnego
rozmyślałem
uścisk owego pierścionka był coraz mocniejszy
pomyślałem sobie że nie był to oryginalny pomysł
przesadziłem z ową oryginalnością jakbym przebudziłem się po
dniu ciężkiej pracy
usiadłem przy ławeczce
zdjąłem but właściwie był środek dnia a ja byłem w centrum miasta
więc ludzie postrzegali mnie jako wariata lub innego użytkownika
swoistych dróg codzienności dla mnie oni byli banalni ale lekko mną
wstrząsnęło bo być może to ja tkwiłem w owej banalności przemawiając
sobie do główki że jestem kimś szczególnym
a tak naprawdę nie było
przynajmniej ze mną
zdjąłem skarpetkę
spojrzałem na ten palec który był siny cały
malutki wyodrębniony szczyt pazerności myśląc że dzisiaj popiszę
się swoją inwencją twórczą lecz nic z tego nie wyszło
jedynie ból malutkiego paluszka
ból okrutny wręcz pouczający
zdjąłem z wielkim trudem owy pierścionek
ich wzrok się wyostrzył właściwie czekałem na ową defiladę popleczników
idei kasy chorych
już słyszałem ten odgłos syreny ratunkowej że pewnie już po mnie
jadą że skafandry przygotowane i w ogóle ale to tylko wyobrażenie gdy
wyostrzony umysł pracuje jakby inaczej na bardziej przyśpieszonych
obrotach gdy wokół już nie tylko rzeczywistość ale również trafne wizje
czasami wydawało mi się że to wszystko brzmi inaczej
że to co tu tak rzeczywiste się wydaje tak naprawdę jest chorą
wizją
być może owa miłość jest owym przerywnikiem paskudnej mojej ideologii
gdybyście wiedzieli jak mnie wszystko boli
nie tylko palec
i jakby zmieniam temat
wspomnę raz jeszcze o miłości i nie wiem do jakiego powinienem dojść
stwierdzenia
trochę należałoby mi się tchnienia abym spokojnie bez żadnych
ograniczników przemyślał ten przecież nie tak drobny szczegół
a więc myślę
o tobie
zaistniała nadzieja
twój pierścionek tkwił w mojej dłoni
lekko zaropiały
na mym palcu rany obtarcia lub jak kto woli odparzenia
urojenia lub też spowolnienia
choć czasami wydaje mi się że to wszystko prawda
być może wizja kochania nie jest taka zła
założyłem skarpetkę
założyłem buty
zadzwoniłem raz jeszcze do ciebie
powiedziałem ci że zaraz się zjawię byś na mnie czekała
byś była uśmiechnięta
uradowana
lekko cię wtajemniczę
poczekaj
zaraz przyjdę
przygotowany do stabilnej konfrontacji do szczególnego spełnienia
gdy spojrzę na twoją uśmiechniętą twarz
być może się odtruję
jestem przed drzwiami
czekam
otwierasz
ja mdleję
dociekam
poznaję
lekko śnię ale nie mam pojęcia że to sen
w mym śnie widzę ciebie
jesteś przy mnie
jestem przy tobie
dlatego jestem oryginalny
bo jestem z tobą
obudziłem się później widząc wokół siebie piękną troszkę ogłuszającą
biel spokrewnioną z moim wrzaskiem kiedy krzyczałem rozentuzjowany
swoim stanem apatii
chciałem cię zobaczyć lecz przestraszyłem się że spełnił się
koszmar mojego życia że wreszcie doznałem serii zastrzyków i energetycznych
spełnień gdy pomiędzy zębami gumowy przedmiot chronił mnie przed odgryzieniem
sobie języka
dziwny smak w podniebieniu
to co było powyżej nie spełniło się jednak
dowiedziałem się że ucięli mi palec
że wdało się zakażenie
byłaś przy mnie
powiedziałem że cię kocham
że pierścień twój przyjmę
ona powiedziała że kocha
spytałem się dlaczego
odrzekła że jest coś we mnie dziwnego
ucieszyłem się na dźwięk tych słów
lubię jak mówią mi że jestem dziwny
powiedziałaś że poczekasz
tak powiedziałam
powiedziałaś że będziesz czekała
czekałam
przepraszam cię że tak długo
zrozumiałam
koniec