Popularne nazwy
Typowa wyliczanka
Zestaw śmiertelnie prawdziwy
Instrumentarium znane od zawsze
Wszystko to samo boleśnie prawdziwe
Komplet słów anatomicznie bolesnych aczkolwiek...
1 samotność
głowa z kamienia w środku grzałka mniej rozgrzana dotyka mojej skroni
szyja mocniej spuszczona wyprawiona w najdalsze rejony niemej
złości
właściwie patrzę ci w oczy ale nie wiem co powiedzieć umknęły
mądrości
czasami coś napiszę ale jako niezadowolony czepiam się własnej
matrony
korzystając tylko z ciszy
milion myśli niezauważalnie pięknych ale namiętność jednoosobowa nie wzbudza tyle emocji
co bycie razem
gdy oba ciała...
albo w momencie...
lecz trzeba być razem mi tak mówią
razem kochać i sztucznie pielęgnować
samemu się nie chce
więc się zamykam w tych czterech własnych ciałach patrząc na kolejne
zdjęcie mej przywary
moja dusza samotna staje się niewidzialna a jej dotknięcie powoduje
rozpad kolejnego...
wyobrażenia
po prostu sam
co jakiś czas
nie zmieniam się
te same portrety
ta sama idylliczna poczciwa sekunda
to wszystko rozrysowane niemniej niczyje
bo w mojej głowie zanika przed światem
i to co własne tracę
właściwie znikam
nic więcej nawet
2 spojrzenie
nigdy nic nie zaważyło na mojej zażyłości z obecnym tu układem
co jedynie mój wzrok podkłada się w cudze ich poszczególne rysy
na bardziej odbierane pozy na bardziej piękne kolory
na bardziej wyróżniony mętlik we łbie stosy nagród
lecz ja ich nie chcę
jakby sam się zatracam i formuję dywagacje własne
tu wszystko co zawarte na bardziej mi przyswajalne
więc potem pojawiła się miłość ona
schizofreniczne ja objęło moją sferę
analogiczne moje ja przyjmowało wszystko tutaj powtarzalnie bardziej
i ona
gdy ją ujrzałem
oczywiście to wszystko jest proste zachodzą miny żałosne usta nietknięte stają się bardziej wilgotne obie dłonie w połączeniu zastygają potem przyspawane stają się częścią jednego w spojrzeniu co najważniejszym się staje nawet głos czy uzewnętrznione wyobrażenia nie wyrażają nic ponad więcej...
spojrzenie
wyrafinowane kształty mój umysł przyjmuje największą odpowiedzialność
za to co odczuwam a jest tego dużo wiele multum w gramach
przykuwam swoją uwagę morderczym gestem zabijając owej nutki
samotności kroplę i nie gubię się i mówię zapominając o tym co tam...
w środku
spojrzenie
owe zakochanie choć moment trwa tylko kilka chwil pozostałe resztki mojego byłego umykają w najdalsze choć w podświadomości pozostają na zawsze bo ów nastąpił koniec mojego dawnego i owego...
spojrzenie
3 ona
to tylko ona
to tylko kształt
naga pierś ubrana w materiał przez który chcę przeniknąć by mocniej
dotknąć jej serca
nic więcej
co jedynie serca
ma na imię ale nie potrzebuję tego
co jedynie twarz co zapamiętana nie umyka daleko to znaczy nie
pozwalam
w pamięci miękkie jej paznokcie czy włos zawieszony na jowiszowym
czole
i dotyk
nic więcej
to ona
nic więcej
bałem się i czekałem
na eskapady i tańce
tanga ogniste
czy spokojne walce
lecz nic takiego nie było
tylko ona
tylko ja
najważniejsza ona
mniej ważny ja
4 rozmowa
- Witam. Ręki ci nie podam, gdyż bardzo się boję a z twoim spojrzeniem
nie za dobrze mi jeszcze. Staram się przyzwyczaić, ale ta łza lekko
kłuje w oczko moje prawe.
- Witam serdecznie, choć w tym mocnym wietrze ów łza ma prawo
się narodzić...
- Ale ta łza nie przez wiatr została sprowokowana...To znaczy
trudno jest mi to nazwać, bo oczywiście jako nieśmiały przedstawiciel
nacji ukształtowanych na poczet innych bogów trudno jest mi ubrać najpiękniejsze
uczucia w strukturę tak czystą byś mogła...
- Tu ci może przerwę. Trochę się gubisz. Nie jestem kobietką
ukształtowaną na poczet innych bogów, ale jednak rozumiem, jednak wiem,
co masz na myśli i postaram się nie zagubić w tym wszystkim...
- Tego się właśnie boję. Czasami mi się wydaję, że...Bez przerwy
cię poprawiają, a ja już podreperowany nie mówię zbyt głośny. Pewien
chaos. Oczywiście ja przyzwyczajony, ale trudno mi z tym...
- Więc czego chcesz?
- Chciałem cię tylko odprowadzić.
- Ależ proszę.
- A mogę dotknąć twojej dłoni. Wcześniej się bałem przywitać,
wcześniej bałem się twojego dotyku. Wiesz jak to jest, kiedy wskaźnik
odwagi podskakuje do góry a ty jesteś waleczny.
- Codziennie mi się to zdarza. A więc witam. Miło mi cię poznać.
- To może się przedstawię. Rafał jestem.
- To może nie powiem zbyt wiele. Jak mnie widzisz...Jestem.
- To mi też wystarczy.
- A więc drogi Rafale.
Piękna była bardzo
I choć to tylko nic znacząca rozmowa
Serce eksplodowało a myśl biegła w nieznane aż zanadto
Coś nowego
Coś fajnego
5 dotyk
usta były wystarczająco nieśmiałe
a i dłoń nie świadomie mi czerstwa
a może to strach odrzekła matka chrzestna co z nieba tuliła mnie
małego
dotyk
słowa za mocno się interpretowały
i język co szorstki słów nie powodował
i może złota jesień gdy malutki liść spadł mi na drogę a ja jak
głupi się rozpłakałem
dotyk
w stawach mniej luzu olej się skończył nie dobra wiadomość
oczy pominięte śpią zaschnięte w zewnętrzach tyrady w środku...
pusta postać w duchowym zawieszeniu jakieś malutkie serenady
lecz trudno mi śpiewać
dotyk
za szybko zegar tyka sekunda milknie ale po jakimś czasie da
o sobie znać
kolejne kroki stopy już nie młode w defiladach swych wrażeń wyblakłych
i ja...
nie wiem co zrobić...ze sobą...z moją matroną...z tym sekretnym
zaistnieniem nie chcę być tajemniczy
dotyk
wyglądam jak gładki szklany autoportret na szybce matowej mój
obraz dotykiem czuję
słońce w swych niesnaskach nie chce mi dogodzić zbyt wiele zaćmień
widziałem i jednak...
wciąż nie wiem...co ze mną jest...moja dłoń dziurawa w niej utrzymać
nie mogę zbyt wiele...boję się że zepsuję...wiem że tak będzie
dotyk
on wszystko zmienił
6 miłość
Perswazja nieznanego wyodrębniła we mnie po kolei wiele litościwych
gracji
Zamknięty w pokojach owej opowiastki zasięgnąłem nijakiego sprostowania
Po czym zrozumiałem że w nadmiarze namiastki podchodzi do zbiorczej
ingerencji zasięg najrzadziej sprecyzowanych
Tych słów najprostszych
Podsyconych skażonym czymś elementem krwistej czkawki
Gdy w głosie zamiast słów miłosnych pojawia się ten dźwięk
A reszta jest mniej irrelewantna
Bo przecież to miłość
Tylko popularna ale jakże mi znana nazwa
7 bycie razem
W mych oczach więcej co z bólu skosztowane wyodrębnione wczorajszym
miękkim odczuciem
Myślę sobie że śmierć jest mi arcyważna że względem pojętej wiedzy
jestem bezczelnie czerstwy
Jakby wybrakowany
By w pewnym momencie zdać sobie sprawę z tego że żyjemy
A nie umieramy
8 intymność
dotyk już był
spojrzenie istniało
albo pierś w mych dłoniach...ta twoja...ta pierś co nierozsądnie
faluje w mych wnętrzach...uśmiecham się...lekko marznę...lekko gotuję...ciekawa
historyjka...wymagająca i mocna... ale szczera...umiesz uspokoić...wiem...powinienem
być bardziej delikatny postaram aby mój cień odszedł gdzieś na bok...ów
sen...śniło ci się to samo...a pamiętasz ten moment kiedy...tak wtedy...ten
obraz który mienił się szkarłatem...to był szkarłat...ta czerwień...i
kiedy ten obraz zamienił się w magnolię...pamiętasz jej zapach...to
dziwne...w każdym śnie najlepiej jest zapamiętać obrazy ale ów świat
nie często jest kolorem utkany...tak...ta szarość...nie lubię jej...ale
kiedy jestem tu z tobą poczułem nawet jej zapach...owej magnolii...nigdy
nie widziałem tego kwiatu...tak też cię czuję...że jest twardy...staram
się jak mogę...chcę byś się śmiała...chcę byś była szczęśliwa...mówisz
kocham...tak to chyba wygląda...
9 bliskość
Bliskość jest ważna więc tulę najmocniej z zaciśniętą pięścią wyzwalam
z siebie gromkie propozycje miłego
Ty obok mnie lekko sponiewierana tymczasowym byciem patrzysz
mi w oczy głęboko postrzegając moje..
Gałki oczne zielone lekkie gomółki podkręcane oddają z siebie
szczególny zestaw odczuć migotliwych by być z...
Tobą
Jestem czasami niemową dobrowolnie mówię wstydzę się czasami słowem nie uraczę troszkę opryskliwy nijakimi pojęciami raczę ale wiedząc że...
Jesteś przy mnie
W tej bliskości
Ową poznaję puentę po czym kończę i tulę cię w geście...rozprężenia
I mniej płaczę
Mniej płaczę...
Częściej się śmieję
Patrzę
10 rany
Czasami jestem wkurwiony bezbłędnie wyprawiony na okoliczne ekscesy
czyniąc głośnym moje razy
Krew na policzkach zdruzgotana potem gorzkim złaknionym w części
setnej obejmuję złość co tworzy moje witryny
Czasami jestem bezsilny mniej podładowany ale jako podstarzały
bywalec klubów antagonistów zielonych wymierzam najczęściej nieprawdy
mi wierne ujęte w gromką cząstkę
I walczę...
Z płachtą rozwiniętą na mojej to todze uległa w tonacji tyrada
moich myśli gorzko pamiętliwych wstydem się rumieniących
Mówię dosyć
I jakby bezsilny walczę z ową bezsilnością wszystkich tu obecnych
obarczając za winy mojej dorosłości wiedząc podświadomie że owej racji
nie oni poczynili
Biję się agresywnie swym spojrzeniem atakując wszystkich obecnych
tu niewinnych
Bo jestem wkurwiony
Bezkształtny
Słaby
Wkurwiony
11 oddalenie
znów moje oczy...
nie dzisiejsze chociaż...
dopiero co się obudziłem i nie czuję się najlepiej to znaczy
moje uszy boją się tych dźwięków i ten liść...
ciągle tak samo boli
znów moje rany wcześniej jeszcze gładkie rozpłynęły się w krwi a nerw
co w skroni pękł mu szew...
ktoś wcześniej stwierdził że będzie dobrze że nie mam czegoś
się bać ale czas podtopiony zamienił się w przeszłość...
istotny jestem ale już mniej cień kroczy za mną właściwie mam
już dosyć jego towarzystwa ktoś odrzekł abym się leczył ale chyba nie...
nikt nie wynalazł takiego leku aby mnie uleczyć...
gdzie jesteś...nie ma cię...wiem że...ale chcę...przy tobie...tu...w tym miejscu...tym dawnym bo przecież...tam było nam dobrze...proszę cię...nie...boję się tego słowa...nie mów tak...a jednak nie...
moja intymność podsycona mniej ciekawym...szkarłatem...
moja miłość podłamana kiedyś była słowem a więc wróciła...
ta głupia przeszłość...
pierdolona...
ależ ja cię kocham...ależ ja ciebie chcę...być z tobą...pozwól mi...proszę...
oddalenie
nie ma cię nie powinienem być zdziwiony bo przecież...przyzwyczaiłem
się
nie ma cię właściwie moje myśli i wspomnienia przy tobie są...ale
tylko bo...
12 wspomnienie
na zachodzie
na horyzoncie
w tym słabym słońcu
ujrzałem ciebie...
zapamiętam...
choć słabe to wspomnienie...
13 koniec
Albo niemniej spowodowałem atak czyjegoś szału bałamutnego ingerując
w kolejną literaturę
Nie chciałem nic złego ale czynnik mojej cynicznej intonacji
dał o sobie znać a więc ją zraniłem
Powiedziałem coś głupiego
Ona obrażona uderzyła mnie mocno w twarz atakując mocniej moje
zmysły
Powiedziałem że nie chciałem lecz odeszła
A ja...
Przynajmniej nie płakałem
Przynajmniej nie błagałem
Przynajmniej wiedziałem
Nie chciałem
Ale żałowałem
Bo nastąpił koniec
14 samotność
coraz mniej jej było
wszystko to powróciło
zbyt wiele o niej nowego nie powiem
piję piwo
w szklance postrzegłem swój obraz ale tego było mało
jeden łyk
prawdziwy koniec...korzystając znów z ciszy...
15 koniec
raz jeszcze
koniec...
tak to koniec.
Komplet słów anatomicznie bolesnych aczkolwiek...
Wszystko to samo boleśnie prawdziwe
Instrumentarium znane od zawsze
Zestaw śmiertelnie prawdziwy
Typowa wyliczanka
Popularne nazwy