"PROMIEŃ SZEPTU"

Ostrzami słów wygładzam kawałki skóry
Organiczne części pieszczę wieloznacznością liter ustnych
Werbalnie na zasadzie potykania się czerwieni i łez pieprznie smacznych
W otoczeniu przestrzeni zarumienionej mrukiem z chaszczy
Gdy wybiegasz postrzegając utratę historii przyciasnej (na minut pięć)

Ona w oddali osądzi promień krótkiego szeptu
I osądzi jak w wyrazie można postrzec nadwrażliwość źrenic

Wytarga włosy w wietrze ościennym
I spojrzy na ostrza słów
Oddając kawałki skóry swej w gładzeniu filuternym

mnie

Koniec