"PRZEŁOM"

wzlecieć mi łatwo było
upadłem mocno uderzając policzkiem o ziemię wysmarowaną krwawo waszymi ideałami

starałem się poczynić krok pierwszy lecz stopy moje ugrzęzły w owym błocie

mówiłem do siebie że kolejne dzisiaj będzie wyglądało lepiej

ale jakże się myliłem

uśmiechnąłem się mocno
ogarnąłem pot z czoła i ponownie uniosłem się nad ową wodę bagnistą

pomyślałem sobie że tu lepiej jest w górze patrzeć na wasze egzystencjalne ruchy
stawiane wasze kroki
tworzone półkola w jednym drętwym odruchu
kolejne wyciskacze
życiowi smarkacze

ponownie spojrzałem do góry i zerknąłem na niebo które mi się przybliżyło

życzyłem wam dobrze
lecz słowo boże troszkę się przeliczyło

w sensie poszczególne słowa zostały zinterpretowane przepięknie
lecz wytworzone tu na dole powodowały że anioły opadały na prędce

milion kolejnych zgryźliwych anegdot
gdy bóg opowiedział kawał a każdy z nas uśmiechnął się głośno

choć tak naprawdę nic nie cieszyło nas tak mocno

koniec