"PRZEPUSTOWOŚĆ"

Nie znoszę przepustowości
Gdy wchodzisz wychodzisz drzwi otwierasz zamknięte
Przepuszczasz powietrze wydychane przez osoby inne
I prosisz o jeszcze
...o kilka gościn i minut w samotności

A ja nie wiem

I tak w oczy ci patrzę
Z namaszczeniem czoło mokre suszy się na ciepło cieknącym kranie
Do zlewu spływa pot z czerstwych nawiązań z inicjacyjnych furii
Z spojrzeniem w lustrze z wydzierganą
zmarszczką twego obwisłego pocałunku
Zmęczonych dłoni stan pogody rozchmurzył naciągnięte mięśnie
z opadającą kroplą w markowe skronie
I tak ci w oczy nie patrzę

Językiem wylizuję powierzchnię zewnętrza pomarańczy

koniec