"REWOLUCYJNY TANIEC"

treść może być zjawiskowa ustawiona w świetle piekielnego żaru
gdy włosy twoje płoną a myśl lekko różowieje piszesz intymnie
gdy goście krzyczą wniebogłosy że przyjemnie jest na tym balu
ja patrząc im w oczy odczuwam słabości inne te bardzo niewinne

głęboko we mnie tkwi logiczna synchronizacja pełnego lamentu
w tańcu gdy nogi ustawiają się w smutnej intonacji przy grze ciężkiej
ponoć każdy z nas potrzebuje tej nutki wzniosłości tej nutki talentu
pogrążając się żałośnie w pieśni wyartykułowanej przez nutki nienamiętne a każdy z nas olśniewa się tą nutką wygrywaną wraz z ucztą krwawą donośnie odbijającą się po żołądkach tych małych posturek wytatuowany niby złością murek burzony w zapędzie nie tylko zrozumienia lecz podniecenia w chwili gdy powstaje to nowe słowo im jest wesoło również smutno różowo

własnej pamięci sięgam z szuflady wyjmując ową teczkę zakurzoną i
patrzę ci w oczy i piszę wciąż to jedno słowo za każdym razem tkwiąc
w szkieletach mej partaniny ulepiony z plasteliny na sali z widownią rozweseloną
po wszelkich krainach tułacząc się z ołówkiem w dłoni gumką wymazując
każde powstałe zdanie z wyrazem tym jednym na początku które pozostanie
być może krwawię

albo wcale

żale

potęga umysłów poczyniła rewolucję bardzo wzniosłą
burząc pomniki wspomnianej młodości w żalu co rani
ich dłonie ciężkie popychały owe stare mury zaś nogi
mocne wspierały owe ciała wygimnastykowane w tańcu morderczej chałtury

mury

zburzone

pomniki utopione

zamiast cieszyć się z wami was opisuję w żarze własnych przeżyć
utożsamiając się z waszym dowódcą myślą krążąc po owym biegunie
posmutnieć czasu nie ma opisuję przepaść co łączy moje smutki
w gęstwinie ich dłoni wyszukując zmarszczek otoczonych łańcuszkiem bożym
krnąbrny wybraniec każdy tak się mieni
żałosny bywalec w krainie nie własnych cieni
za każdym razem zdaje się nam że jesteśmy nadniebni
tkwiąc tu na ziemi pod niebem zależni

bóg był co istniał jest tylko w tej bajce
ich było dwunastu i syn i dziewica i ktoś z was zaraz zaśnie
tak naprawdę wierzę w niego i wiem że jest odpowiedzialny
lecz on tam sam będąc śmieje się ze mnie w tangu wylegitymowanej prawdy
słowem uraczę być może przebaczę lecz gdy winy nie stawiam winy owej nie wybaczam

staczam się

mocniej

być może gdy się uśmiechnę

odpocznę

umrę

koniec