Scenariusz filmu fabularnego.
Czas trwania: ...minut.
Scenariusz
Rafał Ernst
Dialogi
Rafał Ernst
Czas i miejsce akcji: Wołomin, rok 2002.
Wołomin
Dedykowany...
(pozostawię na razie sobie)
1. Czarny ekran.
Rozmowa dwojga osób. W tle cisza i poszum ludzkich rozmów i nut.
Rafał
Spójrz na moje dłonie. Widzisz. Nie są to dłonie prawdziwego
mężczyzny. Nawet nie potrafię porządnie przyciąć naskórka a paznokcie
lekko poogryzane ukazują raczej moje zniechęcenie niż moje potrzeby.
Ania
A moje dłonie? Co o nich sądzisz?
Rafał
W przeciwieństwie do moich...Zadbane.
Ania
Ale ty pracujesz. Wiesz, że spracowane dłonie zawsze wyglądają
inaczej. Troszkę nie grzecznie, co nie znaczy, że nie są warte uwagi.
Rafał
Nigdy nie poświęcam im większej uwagi. Na palcach raczej twarda
skóra, a więc delikatnie nigdy nie będę dotykał. Wiesz, że intymne
miejsca wymagają subtelnych potrzeb a twardym naskórkiem nie ugościsz.
Ania
Nie wiem. (Śmiech.) Raz jeszcze spójrz na moje dłonie. Zwróć
uwagę na paznokcie.
Rafał
Nie umalowane.
Ania
Więc właśnie. Nigdy ich nie malowałam, zawsze lubiłam naturalny
ich odcień.
2. Plener. Scena niema. Noc. Wzgórze przy ulicy Sławkowskiej.
Rozjaśnienie.
W pierwszym ujęciu postrzegamy SEBASTIANA i WIOLETTĘ. Oboje patrzą
sobie głęboko w oczy. On 22 - latek, ona rówieśniczka. Składają sobie
życzenia, ona się uśmiecha, głębokie spojrzenia, on przybliża się ku
niej, całuje ją. Kolorowe światła pękających fajerwerków odznaczają
się na ich twarzach. Ku nim zbliża się RAFAŁ. Oboje na niego spoglądają.
RAFAŁ składa im życzenia, oni pocieszeni jemu również gratulują. RAFAŁ
również 22 latek, jest wysokim i postawnym mężczyzną, smutna twarz,
jakby zmęczona i oczy płaczące, lekko ubrany trzęsie się z zimna, ręce
w kieszeni. Wszyscy troje cieszą się pod wpływem chwili. SEBASTIAN
podaje RAFAŁOWI dłoń, RAFAŁ całuje w policzek WIOLETTĘ.
Na wzgórzu jest dużo ludzi. RAFAŁ opuścił swoich znajomych. Na
wzgórzu jest wiele osób, wszyscy szczęśliwi i uradowani, szampany w
dłoniach młodych, na niebie rozbłyskające fajerwerki, ładna pogoda,
typowa zima, śnieg pod ich stopami, na niebie ciemno błękitnym odznaczają
się gwiazdy. RAFAŁ podszedł do ROMANA, spojrzeli oboje na siebie z
uradowaną miną, podali sobie dłonie i poklepali się po plecach, ROMAN
powiedział coś Rafałowi, ale ten machnął ręką i odszedł do dali. RAFAŁ
podszedł do grupki trzech dziewczyn, wśród których była ANIA a wraz
z nią WIKTORIA oraz ARIADNA. Podają sobie dłonie, składają sobie pocałunki
na nagie policzki, po czym RAFAŁ odchodzi.
Idąc spogląda on na swoich znajomych. Wszyscy ucieszeni i uradowani,
swobodna atmosfera, która jakby się naszemu bohaterowi nie udzieliła,
który zmęczony stanął z boku i spoglądał na swoich towarzyszy. Na niebie
wciąż wybuchające fajerwerki, żywa atmosfera. W tle NARRATOR RAFAŁ.
Narrator Rafał
Sylwester dwa tysiące dwa, piękna noc, dość specjalna. Młode
marzenia, stare wspomnienia, rzeczy doczesne i to, co w duszy.
(Powoli i melancholijnie.)
POWOLNE KADRY. Do RAFAŁA podchodzi AGNIESZKA, wysoka, piękna.
Ona swą dłonią obejmuje jego lewy policzek i szepcze do ucha.
Spogląda w jego oczy, całuje w policzek.
Ściemnienie.
3. Pomieszczenie. Scena niema. W budynku przy ulicy Sławkowskiej.
Rozjaśnienie.
Barwy gorącej czerwieni, migoczącej i irytującej.
DUŻYM UJĘCIEM. Wnętrze holu z perspektywy drzwi wejściowych.
Wszyscy się rozbierają i układają swoje wierzchnie na wieszaki, po
lewej mamy POKÓJ SAMOTNYCH, przed nami w dali PARKIET, po prawej
jest KUCHNIA i KORYTARZ prowadzący na piętro. W dali PARKIET łączy
się z POKOJEM JADALNYM, gdzie postawiony jest stół, na którym są
wszystkie jadła i picia, młodzi ludzie się rozsiadają i częstują.
Na PARKIECIE młode dusze oddają się tańcom.
RÓŻNE UJĘCIA. RAFAŁ siedzi samotny przed stołem. Wokół niego
żadnej żywej duszyczki. On zamyślony patrzy w nijaką dal, nieobecny,
oczy lśniące od łez. W tle NARRATOR RAFAŁ.
Narrator Rafał
Rafał, tak mi na imię. Mam dwadzieścia jeden lat, w tym roku
skończę dwadzieścia dwa. Troszkę dziwne, rok dwójek. Szczęśliwy rok?
Czy taki sam jak poprzedni? Nie wiem. Jeszcze przed chwilą bawiłem
się tak jak inni, a teraz nie wiem, co robić. Tworzę plany. Jak to
będzie, co będzie, czy lepiej, czy gorzej? Nie wiem.
PARKIET. SEBASTIAN I WIOLETTA wtuleni we własne ciałka w romantycznym tańcu. W tle NARRATOR RAFAŁ.
Narrator Rafał
Przed chwilą bawiłem się tak jak oni, rozmawiałem z nimi, w swych
garściach czułem ciepło kobiecych dłoni.
KORYTARZ. ROMAN powoli i niechętnie wchodzi po schodach. Siada na nich obok magnetofonu, w którym zmienia płytę, po czym poprawia włosy i patrzy smutno donikąd. Pojawia się SEBASTIAN, który odwrócony do nas plecami rozmawia z kolegą. ROMAN jedynie spogląda na znajomego i robi dziwny grymas, jakby niechcenia. W tle NARRATOR RAFAŁ.
Narrator Rafał
Wiem, że to wszystko brzmi jak z reklamówki MTV Squadu, gdzie
z dredami gościu, o imieniu Red wspomina o (Zmieniony głos.) gorących
baucujących kobietach. Nie tak to jednak wygląda. (Pauza.)
POKÓJ JADALNY. AGNIESZKA i TOMEK namiętnie się całują. Obok troszkę w oddali postrzegamy RAFAŁA. W tle NARRATOR RAFAŁ.
Narrator Rafał
Powracając jednak do chwili obecnej. Sylwester ten jest wspaniały.
Bałem się tego, co będzie jutro, bałem się nadejścia nowego roku,
godziny zero, kiedy wybuchną petardy i rozświetlą się jeszcze bardziej
ludzkie ich twarze.
W POKOJU JADALNYM postrzegamy grupkę osób, śmiejących się. Kilka dziewczyn, kilku chłopaków. W tle NARRATOR RAFAŁ.
Narrator Rafał
A tak właściwie, co on miał na myśli mówiąc baucujące kobiety?
Postrzegamy ANIĘ. Jej twarz oświetlona tą migającą czerwienią wraz
z koleżankami ARIADNĄ i WIKTORIĄ stoją gdzieś z boku, niedaleko KORYTARZA
i śmieją się z niezrozumiałego powodu.
PARKIET. Mężczyźni starają się zaimponować koleżankom swoim tańcem.
SZYBKIE UJĘCIA, uśmiechy młodych osób. Na parkiecie jest również ANIA.
Jest z koleżankami. Dobrze się bawi.
POKÓJ JADALNY. RAFAŁ Siedzi na kanapie z smutkiem na twarzy.
Narrator Rafał
Być może zaraz się uśmiechnę i powrócę do łask towarzystwa tu
obecnego. Lekko przetrę zmęczenia łzy i zatańczę, wypiję, porozmawiam.
(Pauza.) Być może.
Wraz z ostatnim słowem następuje cisza. W kadrze pojawia się tylko KOBIECA DŁOŃ. RAFAŁ spogląda na dziewczęcą tajemniczą nam sylwetkę. On uśmiecha się, unosi swoją dłoń i chwyta ów KOBIECĄ DŁOŃ. RAFAŁ wstaje i znika z kadru. W tle NARRATOR RAFAŁ.
Narrator Rafał
Swobodnie ruszyć z miejsca swój filigranowy tyłek. (Śmiech głośny.)
POKÓJ JADALNY a PARKIET. Fotelik nieduży, dla dwóch osób, na nim RAFAŁ obok ANIA. Rozmawiają. Za nimi PARKIET i sylwetki tańczących osób, przed nimi stół z jedzeniem. Ona coś mówi, bokiem ustawiona do swojego kolegi, poklepuje go po udzie, spogląda mu w oczy. RAFAŁ wpatrzony w nią. Słucha. W tle NARRATOR RAFAŁ.
Narrator Rafał
Poznałem ją. Czasami niektóre osoby sprawiają ci inne wrażenia.
Rozumiecie. To jest wtedy, kiedy troszkę przyjemności przechodzi
ci w dreszczach po nagim karku. Dziwnie się przy niej czuję. Dziwnie,
dlatego, że jest mi dobrze.
Ściemnienie.
4. Pomieszczenie. Dźwięk z offu. W budynku przy ulicy Sławkowskiej.
Rozjaśnienie.
PARKIET. Tańczą. Od początku jedynie ANIA NUCI MELODIĘ KRZYSZTOFA KOMEDY Sleep safe and warm. Tylko ta melodia. Rozmawiają patrząc sobie w oczy. Nie wiemy, co mówią. Wtuleni. Scena długa, bez słów narratora, bez rewolucji operatorskich, trwanie tej sceny wyniesie około dwóch minut, scena bardzo subtelna. Dziewczyna ma piękny głos.
Ściemnienie.
5. Pomieszczenie. Scena niema. W budynku przy ulicy Sławkowskiej.
Rozjaśnienie.
PARKIET. Oboje z boku przy ścianie, rozmawiają, weseli. RAFAŁ jest
uśmiechnięty, obok niego jest ANIA, również radosna.
(Niewysoka, drobniutka osóbka o pięknym uśmiechu, jej sukienka
odkrywająca delikatne nogi, jasne włosy ujęte w kok.)
6. Czarny ekran.
Rozmowa dwojga osób. W tle cisza i poszum ludzkich rozmów i nut.
Rafał
Dobrze, że się dobrze bawisz. Dobrze, że się dobrze czujesz.
Dobrze, że się dobrze...
Ania
Przestań! (Śmiech.)
Rafał
Dobrze, że dobrze wyglądasz. Dzięki temu i ja się dobrze bawię.
Ania
A co ci się we mnie podoba?
Rafał
Kok. Ten z tyłu. Bardzo ciekawy. Intrygujący.
Ania
A wiesz, co mi się w tobie podoba?
Rafał
Domyślam się, że nie poczucie humoru. (Śmiech.)
Ania
To też, ale...(Śmiech.)
Rafał
Należysz do tych bezpośrednich? (Śmiech.)
Ania
Poczekaj aż dokończę.
Rafał
Słucham. (Śmiech.)
Ania (Ze spokojem.)
Lubię twoje oczy. Nie są ani niebieskie, ani zielone, chyba w
ogóle nie posiadają koloru, ale podoba mi się w nich ten smutek.
Właściwie twoje oczy są szare. Pozwolisz? Otrę ci łzę.
Rafał
Pozwolę.
7. Pomieszczenie. Scena niema. W budynku przy ulicy Sławkowskiej.
POKÓJ SAMOTNYCH. RÓŻNE UJĘCIA. RAFAŁ i ANIA, jej smutna twarz, jego twarz wyrozumiała, pusty pokoik, lekko tchnący wydźwiękiem samotności, oni na drewnianej ławeczce. Gra spojrzeń i gestów, ich dłonie złączone. Ciała oparte o białą ścianę. Ich martwe usta sugerują ciszę. W tle NARRATOR RAFAŁ i NARRATOR ANIA, słowa narratorów ujęte są w CZASIE PRZESZŁYM.
Narrator Rafał
Była zakochana, zauroczona. Czuła się dziwnie, nie wszystko było
tak wysublimowane, tak czyste. Powiedziała mi, że jest inaczej, że
jest zraniona, że chciała o tym z kimś porozmawiać. (Pauza.) Rozmawiałem
z nią. Trochę zapominałem o własnych kłopotach, czułem się nawet
ważny, gdyż myślałem sobie, że to, co mówię jest śmiałe i serio.
(Pauza.) Jednak tak nie było.
Kamera kadruje z osobna tą dwójkę. Jej niebieskie oczy, kok z tyłu głowy, zmarszczenie materiału sukienki w okolicy talii, usta, nogi, zaciśnięte ich dłonie.
Narrator Ania
Sylwester dwa tysiące dwa. Nie wiem, co się ze mną działo, przecież
był taki piękny wieczór a ja myślałam o jakimś dupku, który tak naprawdę
nie wiedział ile jest dwa razy dwa. (Cynicznie.) Pewnie powiedziałby,
że pięć. Nie wiem. Wyszła mi synergia prosta, ale...(Pauza.) Pewnie
gdybym napisała o tym wiersz, pełno byłoby w nim pięknych słów o
miłości, ale codziennie miłości tej spotkać nie mogę, być może nie
chcę, lub za bardzo pragnę.(Pauza.) Napisałam taki wiersz. (Zniechęcenie.)
Gubię się. Chyba tak. Coraz bardziej. (Smutek.)
Jego oczy, lekko pokryte łzami, szkliste, obszerne ramię, krótko obcięte włosy, na wysokim obcasie buty, językiem nawilżone usta, z kieszeni koszuli wyjmowana chusteczka, zaciśnięte ich dłonie.
Narrator Rafał
Powiedziałem jej, żeby pomyślała sobie o czymś weselszym. Powiedziałem
jej, aby zapomniała o nim, przecież jest tyle wspaniałych chwil,
a ten ktoś nie jest ich warty.
Powiedziałem, że ma mnie i że może mi ufać. Ona się uśmiechnęła
i na tym mi zależało. Dobrze pamiętam ten uśmiech. (Pauza.) Zaznaczyłem,
że bez żadnych zobowiązań, bez żadnych niedopowiedzeń, jedynie mile
spędzony ze mną wieczór. Ona słuchała. To dobrze.
Ponownie razem w kadrze. Wpatrzeni w siebie. W bezruchu.
Narrator Ania
Słuchałam. Trochę w jego słowach było racji. Nawet pomagało.
Jednak...Jednak wciąż żyłam tą myślą, tą osobą. Zakochałam się, wiesz
pewnie jak to jest, i jestem pewna, że to głupie, co myślę, ale przecież
taka jest miłość. (Pauza.) I jak zwykle się mylę. Wiem, że się mylę.
(Smutek.)
Narrator Rafał
Powiedziałem jej, że zakochuję się codziennie, że w każdej twarzy
dostrzegam nutkę jakiegoś piękna, nawet marzenia. (Pauza.)
Przejście.
8. Pokój samotnych. Scena z dźwiękiem.
Patrzy jej w oczy, ona smutna, spogląda na niego. Rozmawiają.
Rafał
Wyobraź sobie, że ja każdego dnia jestem zakochany, że czynię
to podświadomie, i podświadomie wiem, że nie jest to miłość, tylko
zwykłe zauroczenie. Radzę sobie z tym wszystkim, z tą całą moją wyobraźnią
brnącą gdzieś daleko, być może aż za daleko. Ważne jest wiedzieć,
bo przecież na tym miłość polega.
Cały czas na siebie patrzą. Ich dłonie mocniej się zaciskają. Tak przez dłuższy czas patrzą na siebie. Lekko roniąca się jedna łza. Opada po policzku. On chusteczką ociera łzę.
Ania
Zauroczenie też czasami wydaje się piękne, to tak jakby przeznaczenie.
Rafał
Ale ja nie wierzę w przeznaczenie.
Ania
Ja też. Zresztą...Już mi trochę lepiej. (W jej głosie pocieszenie.)
Rafał
Przepraszam.
Ania
Dlaczego? Może w twoich słowach kryje się więcej prawdy niż uważasz,
słucham ciebie, jesteś przy mnie i jestem ci bardzo wdzięczna. Rozumiem
twoje myśli i nie uważam abyś czynił coś głupiego. Chciałabym ci
podziękować, ale boję się, że mnie nie zrozumiesz. Szkoda, że nie
wierzysz we własne słowa.
Tutaj dziwna nastąpiła cisza. Wciąż patrzą na siebie.
Rafał (Z werwą.)
Jednym z moich celów na ten rok jest dowartościowanie, śmiałość,
bycie pewnym własnych czynów i poglądów. (Werwa ginie.)
Trudno jest być jednak sobą. Dziękuję ci, właściwie dzięki tobie
ten wieczór nie jest tym z wielu, wieczorem samotnym.
Ania
Myślę wciąż o nim. (Uśmiechnęła się.)
Rafał
Gdybyś mogła przestać. (Oczy w dali.)
Ania
Nie chcę. (Uśmiech większy.)
Rafał
Spróbuj. (Spojrzał na nią wymownie.)
Ania
Nie umiem.
Rafał
Być może to ideał? Być może nie? Jednak...
Tu Ania mu przerywa.
Ania
Nie mogę przestać myśleć o tobie.
Ściemnienie.
9. Czarny ekran.
Na ekranie pojawia się napis:
Znaleźć wrażliwych ludzi, którzy czują to, co my, jest z pewnością największym szczęściem na ziemi.
Carl Spitteler.
10. Pomieszczenie. Scena niema. W budynku przy ulicy Sławkowskiej.
PRZEDPOKÓJ. RAFAŁ oparty o ścianę spogląda na powolną pustkę. Na parkiecie SEBASTIAN i WIOLETTA. Na twarzy RAFAŁA lekkie zmęczenie.
Narrator Rafał
Więc chyba na dzisiaj koniec. Wychodzę.
RAFAŁ podchodzi do wieszaka, zdejmuje kurtkę. Nakłada ją. Żegna się z PIJANYM MŁODZIEŃCEM, który z trudem utrzymuje równowagę. RAFAŁ podszedł do drzwi wyjściowych. Otwiera je.
Przejście.
11. Plener. Scena z dźwiękiem. Noc. Wzgórze przy ulicy Sławkowskiej.
Od początku do końca DŁUGIM UJĘCIEM.
Otwierają się drzwi owej willi. To RAFAŁ. Z pomieszczenia dochodzi cisza. On podchodzi do bramy i przekracza jej granicę. Dróżka z części pierwszej. RAFAŁ jest na górze, droga pokryta śniegiem. Słyszymy jego oddech. Wokół cisza. RAFAŁ schodzi z górki, przyszedł w pantoflach, jest bardzo ślisko, więc jest mu trudno. Mówi do kamery.
Rafał
Nie dam chyba sobie rady. Warunki ekstremalne z nutką pesymistycznych
formacji!
RAFAŁ powoli schodzi.
Rafał
Zazdroszczę tym w Australii!
Poślizgnąwszy się upadł na ziemię. Wstaje. Otrzepuje się ze śniegu.
Rafał
K...
Nie dokończył. Spojrzał w stronę kamery. Przechodzi przez Armii Krajowej, która przecina się ze Sławkowską, żadnego samochodu. Wciąż mówi do kamery.
Rafał
W scenariuszu jest napisane, że powinienem ostro przekląć. Zmieniłem
jednak moją ekspozycję, bo przecież brzydkie słowo nadałoby mi negatywną
strukturę. Przekleństwo odnosiło się do tej pogody i stanu mojego
ducha, ale nie jest chyba źle. Pewnie zauważyliście ten uśmiech na
mojej twarzy. Choć nie często mi się to zdarza, ale dzisiaj jestem
zadowolony.
Kieruje się Sławkowską w stronę przecznicy Wołomińskiej. Stawia ciężkie kroki, zatrzymuje się w miejscu by spojrzeć w stronę nieba, w tle naganna cisza.
Rafał
Nawet elegancka była ta laska. Podobała mi się. W szczególności
nogi i te jędrne uda. (Skrzywiona mina.) Wiem, wychodzi ze mnie szczególny
szowinista, ale nie musicie zwracać na mnie uwagi. Każdy mini mężczyzna
jest taki. A w szczególności ja.
Rafał znajduje się przed ową przecznicą. Wchodzi po schodach ciężko stawiając kroki, dźwięk uciskanego śniegu. Odwrócony do nas plecami.
Rafał
Mężczyźni są jednostkami niemiłosiernie ubogimi. Patrzymy na
kobiety jak na jakieś eksponaty muzealne i oceniamy po wyglądzie
koszt takiej kobiety, prawdziwość ekspozycji i pozostałe walory.
Kończą się schody, Rafał idzie po drewnianej kładce. Po drodze zauważa dziewczynę, która z drugiej strony zbliża się ku niemu. Dziewczyna zatrzymuje się przy nim, dotyka dłonią jego piersi, on nie wiedząc, co się dzieje, zatrzymuje się i spogląda na nią z miną niewiadomej. To WERONIKA. Piękna dziewczyna, niemal bogini, szaro jasny płaszcz z pod którego wyłaniają się niebotyczne nogi. Ideał.
Weronika
Przepraszam, mógłbyś mi powiedzieć, która jest godzina?
Rafał
To ja przepraszam za moją głupią facjatę.
Spojrzał na zegarek.
Rafał
Trzecia czterdzieści pięć.
Weronika
Już późno.
Rafał
Troszkę.
Odwrócił się i poszedł w swoją stronę. Ona stoi w miejscu i czeka na coś. RAFAŁ ponownie na nią spogląda już trochę z oddali.
Rafał
Czy coś się stało?
Weronika
Myślałam, że powiesz mi jak się dzisiaj prezentuję?
Rafał
Nie rozumiem.
Weronika
Jak mnie oceniasz? Przecież przed chwilą mówiłeś o tym, że kobiety
są jak eksponaty muzealne. Może byś mi powiedział jak prezentuje
się moja kreska?
Podszedł do niej bliżej. Wzrokiem przesunął po jej sylwetce.
Rafał
Prześwietnie. (Z melancholią.)
Weronika
Dziękuję.
W tym momencie zaczęła schodzić w dół w stronę stacji kolejowej. RAFAŁ patrzył w jej stronę. Ona się odwróciła spoglądając na niego czyniąc minę niezrozumienia.
Rafał
Dobrze się bawiłaś?
Weronika
Tak sobie.
Rafał
To znaczy?
Weronika
Nikt mnie nie przytulił.
Rafał
Mogę cię przytulić.
Weronika
Nie myślisz, że jest już troszkę za późno?
Rafał
Czyli nic z tego?
Spojrzał na nią z minką zranionego pieska. Ona jednak przecząco poruszyła swoją niebiańską główką.
Rafał
Szkoda.
Weronika
Niestety. Ale cóż...Cześć. Ciepłej podusi.
Rafał
Nawzajem.
Niebo jest ciemnobłękitne pokryte gwiazdami. Tracimy z planu Rafała,
postrzegamy tylko piękną WERONIKĘ schodzącą w dół w stronę stacji kolejowej.
Ponownie widzimy RAFAŁA, który w oddali, odwrócony i oparty o
kapilarę owej przecznicy spogląda na miasto. Kamera odwraca się raz
jeszcze w stronę stacji wołomińskiej. Nie postrzegamy jednak już WERONIKI.
Kamera ponownie na RAFAŁA. On oparty o kapilarę spogląda na miasto.
Widzimy pełną ekspozycję owego miasteczka, zamknięte sklepy, przystanek
PKS, publiczny park, drzewa pokrywa śnieg, jest bezwietrznie. RAFAŁ
odchodzi, lecz ciągle w ujęciu jest ten widok miasta. Głos Rafała zza
kadru.
Rafał (Off.)
Oto mój piękny Wołomin.
Tym ujęciem na miasto kończymy to długie ujęcie.
Ściemnienie.
12. Plener. Scena z dźwiękiem. Noc. Ulica kościelna.
Rozjaśnienie.
Centrum Wołomina. Rafał spogląda na witrynę sklepową, ściśnięty w kurtce, jest bardzo zimno. Za szybą manekin o kobiecej sylwetce prezentujący kobiecą bieliznę. Słyszymy oddech naszego bohatera. Spogląda w kamerę.
Rafał
Będąc w górach poznałem dziewczynę. Oczywiście się zakochałem,
podświadomie wiedząc, że oczywiście nie może to być miłość. Powiedziała
mi, że nienawidzi gór, że właściwie, rzyga już nimi. Kompletnie jej
nie zrozumiałem. O co jej chodzi? Przecież było pięknie. Dla żartów
nawet powiedziałem, żeby sobie wyobraziła jak z jej ust wychodzi
taka góra, chylisz się, zatyka cię, najpierw postrzegasz wierzchołek,
powolutku ukazuje się reszta. Surrealizm w czystej postaci. Wtedy
się odkochałem, a wszystko przez zbędne wyobrażenie.
Odwrócił się i poszedł ulicą kościelną w swoją stronę. Kamera kadruje manekina robiąc zbliżenie na różowy stanik.
Przejście.
13. Plener. Scena z dźwiękiem. Noc. Skrzyżowanie Mickiewicza z Kościelną.
RAFAŁ stoi na skrzyżowaniu ulic Mickiewicza i Kościelnej. Ciężko oddycha, przed nim PLAC TRZECIEGO MAJA, drzewa kołyszą się, wiatr targa śniegiem tworząc białą mgiełkę. Niebo gwieździste, piękny księżyc. Na twarzy RAFAŁA uśmiech, mówi do kamery.
Rafał
Jest super. Jeszcze przed kilkoma godzinami było mi smutno, ale
teraz jest już lepiej. Wiem, że uważacie mnie za uczuciowego kalekę,
ale nic chyba nie zmienię! Głęboko zapadłem już w swojej beznadziejności,
ale może kiedyś coś się zmieni! Życzyłem sobie tego w nowym tym roku!
Żeby coś się zmieniło!
RAFAŁ podąża ulicą kościelną w stronę wołomińskiego Kościoła. W tej
części sceny kamera przystaje w miejscu, nie podąża za swoim kolegą.
Nasz bohater będąc jeszcze niedaleko, odwraca się do kamery i mówi.
Rafał
Nie mam nawet do niej telefonu! Do Ani! Wiem, że to głupie, ale...Nieważne!
Po tych słowach odwrócił się i poszedł w swoją stronę. Oddala się.
Ściemnienie.
14. Pomieszczenie. Scena niema. Jesteśmy w budynku przy ulicy Sławkowskiej.
Rozjaśnienie.
PRZEDPOKÓJ. ANIA kogoś szuka, rozgląda się, zadaje pytanie stojącemu obok wyjścia PIJANEMU MŁODZIEŃCOWI, lecz chłopak, bezsilny na jej pytanie tylko porusza głową, nie potrafiąc odpowiedzieć. Dziewczyna zatrzymuje się, spogląda w stronę kamery, jej twarz zmęczona, melancholijna, w tle pustawy prawie PARKIET, jedynie SEBASTIAN i WIOLETTA tańcują spokojne nuty.
Narrator Ania
Nie było go, odszedł nie żegnając się, szkoda. Liczyłam na to,
że jeszcze porozmawiamy. Nawet mi pomógł. Bardzo. Jego słowa. Szczere.
Na jej twarzy dostrzegamy uśmiech, jakby tęskniła.
Narrator Ania
Piękny był ten sylwester.
Uśmiech na twarzy jakby mocniejszy. Odwraca się i oddala.
Ściemnienie.
15. Plener. Scena z dźwiękiem. Noc. Skrzyżowanie Mickiewicza z Kościelną.
Rozjaśnienie.
Cisza i wiatr lekko słyszalne przez nas w tej króciutkiej scence.
RAFAŁ w oddali jeszcze widoczny. W tle NARRATOR RAFAŁ.
Narrator Rafał
Nie zapomniałem o niej, wciąż była w sercu i w nim do końca.
Nawet pamiętam jak miała na imię, Ania, tak się przedstawiła.
Co z najgorsza telefonu do niej nie wziąłem? Debil czy co?
Cholera!!! (Pauza.)
Jaki był ten sylwester? Inny zapewne niż te pozostałe, było
mi trochę smutno, ale było mi również wesoło, trochę tęskniłem
za tymi tańcami, za nią. Wam życzę jak najlepiej w ten rok,
aby było wam lepiej, aby było wam przyjemniej, aby spełniły
się wasze postanowienia i życzenia, wasze radości jak i smutki,
bo zawsze jest najlepiej, tak, jak zawsze było. Cześć. Na razie.
Wspaniałego życia.
Na niebie pięknie iskrzące gwiazdy, spadająca kometa. W tym momencie odzywa się NARRATOR ANIA.
Narrator Ania
Też wam tak życzę. Cześć.
Gwiaździste niebo, w tle naszych bohaterów głosy, dźwięk mocnego wiatru.
Ściemnienie.
16. Czarny ekran.
Rozmowa dwojga osób. W tle cisza i poszum ludzkich rozmów i nut.
Rafał
I jeszcze kilka słów na samo zakończenie. Rozumiem ludzi, którzy
kierując się swoimi marzeniami zapominają o wszystkim, co ich otacza.
Ja na przykład pragnę się zakochać, ale nigdy nie potrafię osiągnąć
więcej niż jest to ukazane w moim pięknym śnie. Wiecie, o co mi chodzi.
SAMOTNOŚĆ JEST PIĘKNA, ALE UPIERDLIWA.
Wiesz, co robić, ale najgorsza jest bezczynność, bo gdy nie spełniasz
swojego marzenia, wszystko inne traci swój sens, a ty grzebiesz się
we własnym bagnie niespełnienia. Jestem wściekły.
Ania
Albo pijany.
Rafał
Być może, ale niezupełnie.
Ania
A ja już jestem śpiąca, i myślę, że kiedyś zakończymy ten cały
dialog.
Rafał
To jest monolog.
Ania
Niech ci będzie. Wszystkiego najlepszego.
Rafał
Dziękuję.
Koniec części pierwszej.