"SPACER NA STOPACH"

Spacer na stopach jest naturalny
Marszczoną skórą wycieram piachy
Ich brudy pierwociny rozjuszonej flegmy
Co klejąc na skórze daruje nieprzyjemne znaki

By móc się zjawić tuż przed północą
Falować po ciszy z sekretem mdławym
Czy mogę zostać

Zapytałem gwiazdki

Gwiazdka spojrzała na moje nozdrza co tlen wychwytywały z okruszków smogów
I pozwoliła
Wymieszać garstki pięści tych spiętych upiętych do ciała z twardymi kośćmi
Bom gniewny

Nie pozwoliła się ostać

Inaczej będąc dłońmi w błękit szuram
Odrywając stopy i jedną i drugą w gębie plugastwa w powietrzu się toczą
I spojrzenia truskawek co małe w kuleczkach pod mymi zmarszczkami
Lecz z góry patrząc nieba podtrzymując dotykiem palec mały co
Ów juszy skrawek

Truskawki

Byłem głodny stargany mieszaniem
Od nocy do nocy w skrawek jedwabiu
Brzuch wypięty i pępek niemrawy
Umieram z burczenia
Czy mogę cię ujeść

Pytałem truskawki

Truskawka czerwona co symbol miłości targa wyrwała się z krzew ściskających
I ust mieszając czkawki urwała kawałek karnacji za skórę ciągnąc
I poczuwając intencje gnuśne i oczka intymne odrzekła

Burcz

Burcz umierając

Koniec