"SPÓŁGŁOSKA"

To taka próba wydalenia dźwięku
Brzmi paskudnie ale to właśnie tak ubiera się te najmilsze uczucia
Budząc zaschnięte usta co już dawno nie mówiły o przyjemnym i miłym
Z tym akcentem na A na Z na ostatnią spółgłoskę i pierwszą Niech już zabrzmi ordynarnie
Tak urągając
Kłaniając się w pół pasie licząc szybkim wzrokiem suche liście jesienne z pod stóp
To tak uciekając od ciebie na Ty z tobą być na dni zarówno zimne jak i te erogenne

Jak zabrzmieć może "Kocham" z ust niewolnika własnej nonszalancji
No - - - - Wiesz to takie w duszy niewidzialnej i nierealnej kłębiące się jeszcze
Choć tylko lekko paraliżujące nauczyłem się tego na pamięć
No - - - - przecież to tylko sześć literówek złączonych w coś tam
To jak z zabarykadowanej celi wydobyć się przez zwykłe „Proszę”

Eeee tam
Co ty tam wiesz
Masz ładne włosy Ale ów fakt nie wynika z naturalnej krasy tylko z platynowej farby
Masz delikatne dłonie No i cóż Ja też mam delikatne dłonie od podrażnień ciepłym mlekiem
Eeee tam
Ładnie ci brzmią głosy Ale to masz po matce Z jej uroku najwięcej zawdzięczasz

A ja...

No - - - - Wiesz
Ja mogę tylko rozpamiętywać tą żółć z pod pleców jesiennego kasztanowca i ciepłe wargi u warg mych
Twoje - Rozgrzane moimi.

Koniec