Dlaczego ciągle ja
Ja i ja tak non stop w stereo głośniczki i membrany zaciągnięte na maksimum lokalne
Uwielbiam neologizmy
Codziennie postrzegam ich podobizny ciągające się uśmiechy i pamflety w kieszeniach
Pożycz mi na chwilkę
Poproszę może uklęknę położę się i resztkami zębów wymówię kilka przepraszających
Przepraszam za ochłap
Ułożony na stole lekko spowszedniał nie zauważałem jego cywilizacji choć się gramolił
Po całym moim stole
Brunatny w ofensywie trywialnie spokojny ewoluował a ja go nie dojrzałem leniwy jestem
I stanął przede mną
Uderzył mnie pośrednio w krtań odbierając tym prawo głosu i połamał nogi co trwało szybko
Uchyliłem się i prosiłem
Znów to zgrzytały mi resztki trzonowców z przodu martwe pół jedynki modliły się o przerwę
Przełączyłem na inny kanał
Widziałem latawce pośrodku nieba tuż kilka promieni od jego początku zauroczony byłem
Wicher śmigał mi nad garścią pozorując moją siłę zaciskałem palce co pierwotnie nie żywe
I skóra łakoma chłonie glukozą zakrztusiłem się nadmiarem periodyków co w słowach ciekłe
I bierniki przemierzające mi przez sterty przełączników zahaczyły umyślnie o początek tak
I zmieniłem się nie do poznania
Moja skóra się opaliła i włosy nabrały cienistej barwy no i patrzałki co błękitne jak do nieba
Upodobniły się ot tak specjalnie
Medialnie ugrzęzłem na szesnastym kanale zapominając o ssaczych rozterkach że ja i ja i ja
Dlaczego ciągle ja
Pojawił się czarny bezinteresowny obraz
koniec