W poszukiwaniu blednie mi czaszka bardziej ropieją usta
i czyszczą myśli
W poszukiwaniu zapominam o obecnej historii pałaszując nudną wyobraźnię
Zapominając po kolei o miłości nie stwierdzonej w wyrazie o bólu kolan
O tym że wokół jakby jest inaczej
W poszukiwaniu twardnieją mi stopy palce sztywne z przydługimi
paznokciami
Co wbijają się w nieuleczalną skórę pod krew co do nerwów prowadzi
ból i Ty
W poszukiwaniu zmazuję latarnie Te ich blaski i rozświetlone
poty nad wyraz płonę
A chłodniej się robi w cietrzewiu na grzbiecie w kręgosłupie
co łupie między kręgami
I Ty
W oddali w poszukiwaniu nie odnajduję znaczeń nie roztkliwiam
się nad morzem Egejskim
I nie tonę
Śmierć co mi bliska opuściła mnie w przed sekundowej chwili tak
dla mnie ważnej
Bo ludzie dzielą się na wyborcze transparenty i romantyczne opowieści
W poszukiwaniu historii co moją będzie i Ty
W zanadrzu
Sól niemiła w smaku wypuściła mnie na świat Jak z łona Matki
puściłem się w powietrze
I zapłakałem
I Ty
W poszukiwaniu męczy się ciało niemniej zmieniają się poglądy
i licha bardziej stają się potulne
W poszukiwaniu nawarstwia się pewna cecha głupieją i tak głupie
miny starsza też twarz się staje
W poszukiwaniu mleczno bielsze są zęby i we wzroku znajdziesz
dojrzałość co jakby inna od poprzedniej
Dojrzalsza
I milsza
Wyraźnie
Koniec