"W SŁOWIE IRYTUJĄCYM PRAGNĄCYCH"

piszę
nakładam słowa na cztery rogi tej kartki białej
troszkę jest mi źle słaniam się na nogach zaraz upadnę
czasami w łzach zbudzony
czasami skąpany w uśmiechu

jestem pewien że owy lek mojego życia nastąpi że zrozumiem że uleczony będę że mimo mojej choroby dam sobie radę co jedynie schowam się w szczurzej jamie i tam na zawsze pozostanę co jedynie krwawię płaczę ślimaczę się powoli z groteską naznaczoną na mojej linii życia w głębokim spojrzeniu jakże chciałbym pokochać jakże chciałbym kochać jakże pragnę kochać tak mocno że nie wiem czy dam sobie radę więc płaczę
wciąż płaczę i nie mogę przestać
co jedynie płaczę i nie mogę przestać
nie potrafię

piszę
codziennie te same dramaty krzyki upośledzonych wołających mnie na zbawcze tony myślą że podejdę i zrobię i uczynię że stanę się firmamentem ich losowego życia że stanę się odpowiedzią ciężko oddychającą gawiedzią że będę inteligentny że będę mocno z nimi skonsolidowany lekko nabrzmiały w odczuciach oszołomiony gdy podchodzę do niej i mówię że kocham ją
tak mocno cię kocham
kilka słów wygrzebanych ze starej mojej młodości ze stanów mojego przypadkowego tu bycia z mojego dojrzewania z rannego wstawania z wymarzenia mówię ci proste kocham w trudnym tkwiąc odczuciu czy ty pokochasz mnie również
tak pragnę tego tak bardzo tego pragnę
ich odrzucę
porzucę
odstawię na bok i spojrzę ci na oczy w wyniku czego powstanie miejsce dla ciebie
z miłości tej żyję do ciebie
z tobą wybrane to marzenie
więc proszę cię pokochaj mnie mocno
wiem że mnie pokochasz

kocham
spojrzałam na niego w momencie pewnego przygnębienia lekko odstawiona od życiowej normy spoglądałam na wszystkie te gwiazdy z przymrużonym okiem pogodzona z własną przeszłością oddana miłości zraniona kochająca właściwie się boję właściwie gdy widzę siebie w lustrze zaczynam płakać pewna swojej straty pewna swojej nieżyciowej mocy chcę pokochać właściwie kocham ale gdy patrzę ci w oczy nie wiem co ci powiedzieć czasami jest mi źle czasami jest bardzo dobrze w masochistycznym odczuciu pogłębiam owe odczucie coraz mocniej i gdy ciebie widzę boję się ci powiedzieć że cię kocham bo nie wiem czy powinnam czy jestem warta twojego mocnego odczucia twojego uczucia wszystko rozrysowane na małej kartce papieru w słowach kilku w zdaniach szczerych tak bardzo chciałam cię pokochać lecz nie wiem czy jestem na to przygotowana nie wiem czy potrafię właściwie nie mogę boję się spójrz na mnie czy naprawdę chcesz mnie kochać
proszę odejdź
proszę mocno mam nadzieję że mnie rozumiesz
wiem że mnie rozumiesz i wiem że to dla ciebie trudne mocno stracone
że jestem stracona dla ciebie chcę tylko cię uratować chcę tylko cię przestrzec
tylko nie pokochać

słuchałem twoich słów słuchałem twojego westchnienia w twym płaczu przecierając owe łzy spływające po twoich policzkach chciałem mocno cię kochać chcę mocno cię kochać wiem że się nam uda że na pewno się uda że potrafimy to uczynić bo przecież jesteś pierwszą kobietą której to mówię dlatego że jesteś tą pierwszą którą chcę kochać mocno wielbić nie chcę czekać chcę widzieć twoje spojrzenie chcę móc cię wielbić chcę móc cię tulić bo jakby twoje utracenie zagnie moją przestrzeń poprawnego rozmyślania jak broń którą upuściłem
słuchałem
ułożona pościeli w słońcu tym pokrewnym rozświetlała twoje nagie łzy oczy wytłoczone w porywistym odczuciu wiem że mnie kochasz
po prostu mi to powiedz
w momencie gdy cię widzę
w momencie gdy się spotkaliśmy
w momencie gdy utuliłem cię pod drzwiami mojego świata kiedy mnie ugościłaś a ja po drugiej stronie byłem kiedy się uśmiechnęłaś kiedy się zgodziłaś
więc proszę
czy jesteś pewna że nie ma dla ciebie ratunku
czy jesteś pewna że nic z tego nie będzie
czy naprawdę w swojej samotności tkwić chcesz
czy naprawdę nie chcesz mnie pokochać
czy...
odpowiedz
bardzo proszę odpowiedz
proszę
zrób to dla mnie
twoje łzy
twoje uśmiechy
wypowiedziane prawdy
analogicznie skrojone koncerty
plejada najnowszych refleksji
po prostu odpowiedz
po prostu...

przerwałam ci na chwilkę
tak chciałam
nie odpowiem
w moich ustach jest tylko smutek nutki cierpienia znikome miłości pełne złości usta gdy ci odpowiem odrzucę powiem ci za tymi też to drzwiami kryje się twoje nowe narodzenie opuść mnie i pokochaj pokochaj kogoś innego po prostu nie przestań poszukiwać po prostu nie przestań odnajdywać sobą bądź i kochaj
bo ja nie mogę i nie potrafię
jestem tego pewna
i nie chcę
nie umiem
zrozum
lekkie zrozum pewien zasób słów ustawiony w nowym rzędzie twoich wartości po prostu nie odwracaj się od nich bądź blisko nich kochaj zrozum jesteś przecież przedstawicielem owej nacji jesteś przedstawicielem naszej pięknej tradycji możesz to zrobić beze mnie możesz to uczynić zrozum wystarczy malutki skurcz twojego nagiego serduszka twojego nagiego rozumku twojej małej myśli twoje poćwiartowanej na amen wszelkie chwale pozbieraj się i dalej przez życie gnaj szukaj uśmiechaj się
kochaj
lecz nie mnie
ja nie potrafię
nie umiem
nie chcę
boję
się

proszę

monolog jednego życia gdy jawi ci się w głowie pełen dekalog
wybierasz
poszczególne przykazania pasują do ciebie poszczególne przykazania zbierasz w jedną garstkę zaczynasz rozumieć właściwie odczuwać właściwie stajesz się podobnym z pewnym wyciągniętym wnioskiem przez życie brniesz z marzeniem ze spojrzeniem nagiego ze spojrzeniem spóźnionego
tak właśnie ze mną jest
gdy stał przed moimi drzwiami gdy patrzył mi w oczy gdy mówił te powyższe słowa w gracji naturszczyka szczerego mieszczańskiego chłoptasia którego mogłabym pokochać lecz bardzo się boję
tak właśnie ze mną jest
ciągle uciekam choć wiem że to nigdy się nie skończy że to nigdy nie poprawi mojej sytuacji że pozostawi to mnie przy życiu lekko w osamotnieniu w powściągliwej delikatności tak bardzo bym chciała lecz nie potrafię wiem że on tam jest że czeka że drzwi otworzę ze łzami w oczach odczuwając prawdziwą przywarę w oczach dostrzegając mych jego rację w serenadzie paszkwilowej zamknę usta i słów żadnych nie wypowiem po prostu na niego spojrzę po prostu będę na niego patrzeć ot tak patrzeć
tak właśnie ze mną jest
czy mnie wybierze czy mi przebaczy proszę najmocniej nie kończ choć słów tyle ci powiedziałam choć dla ciebie nie byłam miła że serce mu złamałam w powściągliwym i spontanicznym uczuciu kiedy go ujrzałam kiedy wrażliwe jego serce zabiło mocniej kiedy usłyszałam ten dźwięk kiedy mnie uspokoiło jego słowo wiążące moje zwykłe głuche szukanie w sen o najwyższym wymiarze kiedy coś się spełniło a ja to odrzuciłam
to nie może się skończyć

monolog drugiego życia monolog pełen poszukiwań w pytaniach odszukując odpowiedzi lecz odpowiedzi ciągle nie ma zagubiony w swym miłosnym akcencie chciałem zaznaczyć jak bardzo cię kocham jak bardzo cię lubię jak bardzo...
jak bardzo...
mocno
w tym zwierciadle krótkim ujrzałem nie tą twarz którą postrzegam w nadmiarze w pełnym przytyku smutnej wymowy postrzegam w owym zwierciadle w tym spojrzeniu w tym miły chceniu
tak chciałem cię pokochać
tak mocno chciałem cię pokochać
tak bardzo cię kocham
może spróbuję wiem że nie muszę się poddawać że muszę walczyć że muszę ją kochać że muszę mieć pewność i choć mi powiedziała to jakby jej nie wierzę to jakby nie chcę jej wierzyć to jakby w jej oczach odczytuję prawdę w tej małej kropli gdy owa łza spływała po jej policzku kiedy w białej chustce znalazłem ten efekt mojego pradawnego marzenia kiedy ową chustkę zbliżyłem do swoich nozdrzy kiedy cię poczułem w ustach w twym smaku patrząc w serdecznym uścisku gdy nagie dłonie połączone puścić nawzajem nie mogły
ja nie chciałem
wierzę w to że ty też nie chciałaś
zapukam
uczynię to

spojrzałam na ciebie
otworzyłam drzwi a ty wciąż tu byłeś

chciałem zapukać
widzisz moją dłoń już ją uniosłem słów wiele tak bardzo chciałem ci wypowiedzieć

chciałam na ciebie raz jeszcze spojrzeć
wiedziałam że czekasz

że się nie poddam
bliski temu byłem

wiedziałam że cię ujrzę w rzeczywistości gdy w dłoniach poczuję twoje szorstkie palce
wiedziałam że spojrzę w twoje smutne oczy
wiedziałam że to zrobię

że pokochasz
wiem że trudne to słowo
że nie łatwo jest kochać

pokocham

prozą będąc narratorem utworzyłem historię po czym zasnąłem jedynie pamiętam że jej usta dotknęły jego słów tych uzewnętrznionych
głęboki pocałunek
zasłużonych

koniec
wise up
aimee mann
magnolia
thomas paul anderson
miłość gliniarza i córki