"WYRAZY O MIŁOŚCI CZYLI PEŁEN NEGLIŻ"

westchnienie

pchnięcie

może dorosły jestem aczkolwiek

mamienie

tarmoszenie

zgrywanie się na krasnoludka

cierpienie

owego ufoludka

zawsze myślałem że jestem tchnieniem pospolitego życia
że jestem pieniądzem wartym swojej wartości
zgniłym jabłkiem zdolnym do przełknięcia
snu odbiciem możliwym do wymyślenia

zawsze myślałem że jestem prześcieradłem którym przykryć się możesz
że jestem skończonym miesiącem gdzie krzyki przechodziły w marzenia

nowym miesiącem zwykłego spojrzenia

a więc patrzę ci w oczy

pogrążony

w miłości

wytarty gdy o moją skórą pocierasz myśląc że snem jestem tylko

wymyty
czysty skórą którą pieścisz i całujesz

twarzą

odczuciem

na tej twarzy właśnie dojrzysz moje spojrzenie i moje westchnienie dojrzysz owe marzenie

po piasku tym spacerując
marsz i mokra bryza
wicher niezbyt silny
przytul się do mnie przytrzymam

jestem kwiatem który podlewasz
jestem nocą i dniem

porankiem

wieczorem

zawsze myślałem że był to bliski koniec
w łatwej tylko miłości znalazłem swój talent
w bełkocie
podczas uniesienia

orgazm

westchnienie

uniesienie

powtórzenie

w pozycji najgłębszej by móc ten stan osiągnąć

zachwytem

piersi dotyk

mojej

twojej

adagio w tle rozgrywające się na wiele nutek
penetrujące obszary naszej roszady zgrywanych min oddanych ku sobie
bez słowa kocham bez owej miłości zewnętrznie udziwnionej
w intymnym darze

razem

zawsze myślałem że będąc z tobą wszystko pięknie odmaluję
że będę darem spożytkowany z sensem bez ślepej wiary
bez ciebie

z tobą

nawzajem

w kościele
przy mogile
na cmentarzu podobnych nam zakochanych
bez owego słowa kocham
bez owej miłości zewnętrznie udziwnionej

spacer

zachód słońca

wschód

pozwól że znajdę jeszcze jedno słowo
kolejne
pomóż mi bym wytrwał w swych poszukiwaniach bym dążył z myślą o tobie
najbardziej
najmocniej

złączony z tobą uściskiem dłoni
powiązany

zawsze myślałem...

o tobie

i słowo...

koniec