"WYRŻNIE SIĘ"

Pewnego dnia wojna się zakończy
Wyrżnie się na śliskiej powierzchni
Łamiąc rączki i skręcając główkę
W kolanie zginającym się na boki odczuje ból mały
A udka przewieszą się wokół niej nazbyt filuternie

A organiczna całość ujdzie w śmierci

Bez oddechu noskiem wcinając resztki azotu
Tyle tylko ile wlezie
By móc żyć

Ostateczną chwilkę

Pewnego dnia wojna się skończy
Uszczknie wolności i wyjdzie z rąk boga na wyraz soczyste wodospady
W kroplach jej całości pod prąd brnąć będą by uciec od szablonu kartek

Od zszarganej krwi zapisanej w słowach po bliźniemu
Od szaraczka co umiera nieumiejętnie choć nie tak zdałoby się
Od zszarganych opinii czy wierszy stroniących furią

Od wszystkiego co idzie o człowieka
Umknie w opokę
Jak najdalej

Pewnego dnia wojna się zakończy

Uśmiechnie się głęboko i zatrzepocze skrzydłami
Niczym anioł co porankiem daje osamotnienie
Uczucie świeżości wytrwały rytm serca

Niedoścignionej duszy zwolni tępo
Odchyli garb w przeciwstawną stronę
I da możliwość swobodnego oddechu

Zgryzie życie dotychczasowe

Te w strachu
W nienawiści

Odpędzi

Pokrwawione dłonie staną się historią
Wspomnienie wyręczy w cud oblicze
W facjacie układającej uśmiech dostrzeżemy czym jest szmer

Czym jest swoboda podejmowanych decyzji

Czym druga świadomość

Koniec